Dziennik Gazeta Prawana logo

Wiemy, co Tusk powiedział Duńczykowi

7 kwietnia 2009, 00:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dlaczego Polska niczego nie ugrała w zamian za odstąpienie od kandydatury Sikorskiego na szefa NATO? Prezydent i premier winią się nawzajem. "To premier ponosi 100 proc. odpowiedzialności" - twierdzi Lech Kaczyński. Według niego nie było szans, by cokolwiek zyskać, bo rząd nie podjął gry.

Strona prezydencka twierdzi, że racje prezydenta potwierdzi notatka z rozmowy Tusk - Rasmussen. Doszło do niej 1 kwietnia tuż przed południem.

O czym rozmawiał Tusk z Rasmussenem? Dlaczego ta notatka stała się taka ważna? Bo właśnie na ustalenia z tej rozmowy powoływał się duński premier kilkanaście minut przed rozpoczęciem obrad w Baden-Baden. Powiedział Kaczyńskiemu, że ma już poparcie Tuska. "Nie weryfikowałem tej informacji, bo nie było czasu. Ale z notatki rządu wynikało, że to prawda, choć może Rasmussen to nieco przerysował" - tłumaczył wczoraj prezydent. I nie było sensu dalej upierać się przy kandydaturze Sikorskiego i blokować wybór sekretarza generalnego NATO. To wersja prezydenta.

>>>Prezydent - premier. Dyplomacja rozrywana

Z naszych ustaleń wynika, że odpowiadając na pytanie Duńczyka, czy może liczyć na poparcie Polski, premier Tusk odpowiedział wymijająco. Stwierdził, że Polska jest odpowiedzialnym członkiem NATO i nie będzie blokować decyzji. - zapewnia Sikorski. "Wziąwszy pod uwagę język dyplomacji, było to poparcie" - przekonuje jednak prezydent. I dodaje: "Apeluję o upublicznienie tej notatki, nie wywołamy żadnego skandalu".

>>>Prezydent pomieszał szyki premierowi

. Jego kandydatura nawet nie została formalnie zgłoszona. O co więc idzie spór? Tak naprawdę o drobiazgi. "Czasem polityka sprowadza się do prostego targu" - tłumaczy Graś.

Chodziło m.in. o umieszczenie w Polsce batalionu łączności i kilka stanowisk w sekretariacie NATO. Żeby to uzyskać, prezydent miał tylko odwlec decyzję w sprawie nowego sekretarza generalnego na drugi dzień szczytu.

>>>Krótkie majteczki Tuska i Kaczyńskiego

Otoczenie Lecha Kaczyńskiego twierdzi, że opór wobec Rasmussena był niemożliwy. "Gdyby prezydent zanegował kandydaturę premiera Danii i gdyby nas zapytano, po co, odpowiedzią musiałoby być wzruszenie ramion" - zapewnia Piotr Kownacki. A prezydent twardo dodaje: "Nie było nic do ugrania".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj