"Nie żałuję wypowiedzianych wczoraj słów o Lechu Wałęsie. Żałowałbym kłamstwa albo gdyby zakradłaby się tam jakaś nieścisłość prawna. Ale przecież za takowe nie traci się ważnych funkcji, także w IPN" - powiedział nam Jan Żaryn.

Reklama

>>> Histotyk IPN zwolniony za słowa o Wałęsie

Podtrzymał opinię, że potrzeba kolejnych operacji na tym "wrzodzie", czyli na biografii Lecha Wałęsy. "Uważam, że toczy się wciąż, na różnych polach, poważna walka o pamięć historyczną. Dziś dla wielu, którzy nie są zainteresowani aktywnością historyków, sprawa Lecha Wałęsy jest takim użytecznym narzędziem, by powstrzymać pokazywanie prawdy" - podkreślił.

Wałęsa: Nie lubię zwalniania

Lech Wałęsa podkreślił, że wolałby, aby zamiast odwołania Jana Żaryna Instytut przyznał, że łamał prawo, i zapewnił, że więcej tego nie będzie robił.

"Urzędnik państwowy nie może łamać prawa, a w mojej sprawie zapadł przecież wyrok sądu. Wolałbym, żeby zamiast zwalniać kogoś z IPN, jego pracownicy szanowali prawo, Polska to nie jest Dziki Zachód. Nie lubię, jak się ludzi zwalnia, mam takie uczulenie na to" - powiedział Lech Wałęsa w TVN 24. "Nic na mnie nie znaleźli, bo nic na mnie nie ma, a oni łamali wyrok sądu" - dodał były prezydent.

Wątpliwa przeszłość Wałęsy

Jan Żaryn powiedział wczoraj w Radiu Tok FM: "Jest pewna zaszłość, która zdarzyła się za czasów prof. Leona Kieresa (poprzedni prezes IPN - red.). Wałęsa otrzymał wtedy status pokrzywdzonego. Otrzymał go w sytuacji niewyjaśnionej, jeśli chodzi o życiorys. W kontekście obowiązującej wówczas ustawy status pokrzywdzonego mogli otrzymać tylko ci, wobec których nie było żadnego śladu, który wskazywałby, że w jakimś okresie życia dana osoba była zarejestrowana jako tajny współpracownik".

>>> "Wyrok na Żaryna zapadł po wygranej PO"

W listopadzie 2005 roku Wałęsa otrzymał od IPN status pokrzywdzonego przez aparat bezpieczeństwa PRL. Przed wyborami prezydenckimi w 2000 roku sąd lustracyjny orzekł, że Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie był agentem służb specjalnych PRL.