Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk przeniósł fetę przez eurowybory

7 maja 2009, 20:04
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Tusk przeniósł fetę przez eurowybory
Inne
W 20. rocznicę wolnych wyborów Donald Tusk i zaproszeni przez niego przywódcy nie pojawią się na placu przy Stoczni Gdańskiej. Spotkają się na Wawelu. Dlaczego? "Nie jestem w stanie zapewnić im bezpieczeństwa" - tłumaczy szef rządu. Ale czy naprawdę tego boi się premier? Według naszych rozmówców z PO, Tusk trzy dni przed wyborami nie chce w telewizji płonących opon.

Nasi informatorzy z Platformy twierdzą, że demonstracje stoczniowców mogłyby popsuć wynik partii w europejskich wyborach. Głosowanie odbywa się zaledwie trzy dni po uroczystościach.

Pomysł, by w ogóle odwołać gdańskie uroczystości, pierwszy raz pojawił się blisko trzy tygodnie temu. Z udziału w obchodach zrezygnował Lech Wałęsa, a otoczenie premiera dostało informację, że związkowcy złożyli wniosek o pozwolenie na demonstrację przy pomniku poległych stoczniowców.

Przełomowe były wydarzenia w czasie kongresu Europejskiej Partii Ludowej. "W <Faktach> TVN w siódmej minucie pojawili się związkowcy robiący zadymy, a dopiero w siedemnastej znalazło się miejsce dla Angeli Merkel, Tuska czy Silvia Berlusconiego" - mówi DZIENNIKOWI polityk z władz PO. Współpracownicy Tuska nie mieli wątpliwości: w Gdańsku nie może dojść do powtórki. "" - opowiada osoba z otoczenia szefa rządu.

>>>Lis: Premierze, świętujmy rocznicę w Gdańsku

Decyzja o przeniesieniu szczytu Grupy Wyszehradzkiej z udziałem szefów kilku innych państw akurat na Wawel zapadła w środę. Jak twierdzą nasi rozmówcy, podjął ją osobiście premier. Do końca wątpliwości w tej sprawie miał wicepremier Grzegorz Schetyna. "I dobrze, że tak się stało. "- mówi ważny polityk Platformy. Dlaczego akurat Kraków? Od osób z otoczenia Tuska można usłyszeć, że ze względów bezpieczeństwa. "Związkowcy się tam nie dostaną" - mówi jeden z nich. Przypomina, że nikt nie może wydać zgody na demonstrację w pobliżu zabytku klasy zerowej, jakim jest wawelski zamek.

Dlaczego premier Tusk podjął decyzję o ucieczce z Gdańska? Dlaczego zrezygnował z tego, by 4 czerwca pojawić się pod krzyżami? W miejscu, które jak sam wczoraj kilka razy podkreślił, jest mu tak bliskie? Czego się bał? Tłumaczenia o bezpieczeństwie gości nie przekonują nawet polityków jego partii. "" - pieklił się poseł z południa Polski.

Maciej Płażyński, jeden z założycieli Platformy, uważa, że premier wybrał najkorzystniejsze dla siebie wyjście, i nazywa je ucieczką. "Gdyby nic nie zmienił, albo mielibyśmy obrazek elity rządzącej przy pomniku i protestujących w obronie stoczni robotników za bramą, albo interwencję policji i zarzuty, że my jesteśmy tam gdzie wtedy, a Tusk tam, gdzie stało ZOMO" - mówi. Zresztą szef stoczniowej "Solidarności” Karol Guzikiewicz już użył tego sformułowania, mówiąc, że „4 czerwca ZOMO będzie na Wawelu”.

Zastanawiając się nad przyczynami decyzji premiera, praktycznie wszyscy politycy PO przypominali, że nad obchodami od początku wisiało fatum wyborów. Uroczystości 4 czerwca wypadają dokładnie trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. . Dlaczego? "Jeśli dojdzie do rozróby na trzy dni przed wyborami, to ludzie pójdą do urn z takim obrazkiem i pytaniem skąd te protesty. A Platforma nie będzie miała już czasu na przekonywanie, że wina leży po stronie związkowców" - tłumaczył nasz rozmówca.

Szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak zapewnia, że podejmując decyzję o przeniesieniu części politycznej obchodów do Krakowa, "nie kierowano się interesem wyborczym".

"Czego nie można powiedzieć o związkowcach ze Stoczni Gdańskiej. Oni jawnie są związani z PiS i istniała obawa, że dążyliby do konfrontacji, a na tym ucierpiałby wizerunek Polski i zamiast święta mielibyśmy wstyd" - mówi minister.

Jego wypowiedź wpisuje się w strategię PO: . Tak wynika z badań zamówionych przez Platformę przed kampanią. Okazało się, że im mniej walki z PiS, tym lepszy będzie wynik partii Donalda Tuska w eurowyborach. To między innymi dlatego w otoczeniu premiera pojawił się nawet przez chwilę pomysł, by uroczystości zorganizować w Gdańsku, ale... w innym terminie. Oczywiście powyborczym. Wówczas nawet ostre starcie ze związkowcami nie miałoby już przełożenia na liczbę zdobytych mandatów. "Nie traktowaliśmy tego na serio, bo to symboliczna data" - mówi osoba z kręgów decyzyjnych PO.

. "Żeby nie było w CNN obrazka z dwudziestolecia wolnej Polski z palącymi się oponami w tle" - mówi ważny polityk PO. I dodaje: "Teraz ludzie na całym świecie zobaczą obchody w dobrym otoczeniu, a w Gdańsku niech sobie robią, co chcą".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj