Według MON trwające od wielu miesięcy rokowania o umowie która określi prawa amerykańskich żołnierzy w naszym kraju, są na ostatniej prostej. "Chcemy zakończyć w tej sprawie rozmowy przed latem" - przyznaje DZIENNIKOWI wiceminister obrony narodowej i główny negocjator porozumienia z USA, Stanisław Komorowski.
Czy umowa o warunkach stacjonowania amerykańskich wojsk jest realna?
"Po stronie polskiej chcemy wywiązać się ze wszystkich zobowiązań podjętych wobec Amerykanów po to, aby skłonić Waszyngton do wywiązania się ze swoich" - tłumaczy nam szef MON Bogdan Klich.
>>>Klich: na tarczę jeszcze długo poczekamy
Chodzi o rozmieszczenie pod Warszawą przed końcem roku baterii Patriotów wraz z setką obsługujących je amerykańskich żołnierzy. Stany Zjednoczone złożyły obietnicę przeniesienia do naszego kraju takiej instalacji w zawartej latem zeszłego roku politycznej umowie o budowie tarczy. W ten sposób USA miały zrekompensować zagrożenie atakiem terrorystycznym na nasz kraj z powodu bazy na Pomorzu.
Do tej pory rząd przedłużał rokowania o SOFIE. Liczył, że Waszyngton pójdzie na ustępstwa, bo będzie chciał szybko rozpocząć prace w Redzikowie.
. Amerykanie obiecali bowiem, że pojawią się one jeszcze w tym roku. Jeśli nie będzie po temu prawnych warunków, mogą uznać, że to Polska złamała warunki porozumienia. Tymczasem nawet, jeśli porozumienie zostanie podpisane w czerwcu lub lipcu, konieczna będzie jeszcze jego ratyfikacja przez polski parlament, co zajmie dodatkowe parę miesięcy. Sami Amerykanie potrzebują 90 dni na rozlokowanie baterii Patriot z bazy w Niemczech do Polski.
Do tej pory premier chciał złożyć w Sejmie jednocześnie polityczne porozumienie o budowie bazy w Redzikowie oraz ogólną umowę o warunkach stacjonowania amerykańskich wojsk. Jednak z naszych informacji wynika, że teraz Tusk rozważa poddanie pod głosowanie tylko tej drugiej umowy. Sprawa tarczy pozostałaby zatem nierozstrzygnięta.
Witold Waszczykowski, wiceszef BBN uważa, że
Jego zdaniem, umowę trzeba było szybko zawierać z administracją George'a W. Busha. które wcale nie mają już zabezpieczać bazy w Redzikowie. Zdaniem Waszykowskiego nie jest też pewne, czy rządowi starczy determinacji, aby walczyć o Patrioty nawet za cenę odwołania wizyty Władimira Putina w Polsce. Rosyjski premier miałby przyjechać do naszego kraju 1 września, mniej więcej wtedy, gdy Sejm będzie decydował o stacjonowaniu amerykańskich wojsk w naszym kraju.