Czy brak realizacji mojej nominacji jest realizacją zasady: murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść?" - czytamy w liście do wysłanym ministra Czumy. Dalej Wilkoszewski cytuje fragment piosenki Władimira Wysockiego w wykonaniu Jacka Kaczmarskiego pt. "Nie lubię": "Nie cierpię poczucia bezradności, z jakim zaszczute zwierzę patrzy w lufy strzelb".
>>>Ziobro zostawia "wtyczki" w resorcie sprawiedliwości
Asesor Paweł Pod jego bokiem zrobił szybką i zawrotną karierę jak na swój młody wiek i brak prokuratorskiego doświadczenia. O tym jak bardzo był zaufanym człowiekiem Ziobry, może świadczyć fakt, że to właśnie on wszczął śledztwo w sprawie przecieku z nieudanej akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Tropił "układ warszawski", czyli podejrzane związki stołecznych polityków PO i SLD z biznesem. To on wsławił się tym, że poleciał wojskowym helikopterem do Gdańska, by przesłuchać Jaromira Netzla, ówczesnego prezesa PZU, w sprawie przecieku z afery gruntowej. Brał też udział w śledztwie przeciwko kardiochirurgowi Mirosławowi Garlickiemu. Ta sprawa była oczkiem w głowie byłego ministra sprawiedliwości.
Z ustaleń DZIENNIKA wynika też, że jesienią 2007 roku Wilkoszewski godzinami ślęczał w kancelarii tajnej warszawskiej prokuratury. Czytał stenogramy z podsłuchów dziennikarzy. Cztery tysiące stron w niejasnych okolicznościach wpłynęły z Centralnego Biura Śledczego do prokuratury. "Szef CBŚ Jarosław Marzec załączył pismo, w którym napisał: do ewentualnego wykorzystania. Ani słowa w nim nie było, czy chodzi o jakieś przestępstwo" - opowiada warszawski prokurator. Tłumaczy, że nikt ze śledczych nie wiedział, co z tym zrobić. "Nagle zjawił się Wilkoszewski i zabrał się do analizowania podsłuchów. Czytał całymi dniami. Po co asystent ministra analizował podsłuchy dziennikarzy? Tam się pojawiały informacje dotyczące polityka Platformy Obywatelskiej" - mówi informator DZIENNIKA.
Wiosną Wilkoszewski skończył prokuratorską asesurę. Pomyślnie zdał końcowe egzaminy. Powinien zostać pełnoprawnym prokuratorem. Ale - powiedział DZIENNIKOWI Andrzej Janecki, szef warszawskiej prokuratury okręgowej. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, prokuratorzy uznali, że Wilkoszewski w swojej pracy jako prokurator nie będzie bezstronny. "Był przecież blisko Ziobry, wykonywał jego polityczne polecenia. Taki człowiek nie może być prokuratorem" - mówią nieoficjalnie oskarżyciele. Decyzję stołecznych prokuratorów poparli też ich przełożeni z warszawskiej prokuratury apelacyjnej.
"Paweł Wilkoszewski wystąpił do ministra sprawiedliwości z prośbą o przeanalizowanie jego sytuacji zawodowej w związku z wnioskiem o zwolnienie go ze stanowiska asesora. Decyzję podejmie prokurator generalny" - powiedziała DZIENNIKOWI Joanna Dębek z wydziału informacji Ministerstwa Sprawiedliwości. Minister Czuma ma jeszcze dwa dni na decyzję sprawie Wilkoszewskiego. Nie chciał odpowiedzieć, jak zareagował na list.
"Nie dziwię się, że obecne kierownictwo prokuratury nie chce, by Wilkoszewski został prokuratorem. To ewidentna szykana za to, że miał odwagę wziąć udział w śledztwie przeciwko Januszowi Kaczmarkowi. To zdolny i silny młody człowiek, który na pewno jeszcze kiedyś będzie prokuratorem" - uważa Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS i przyjaciel Zbigniewa Ziobry.