Tomasz Borysiuk: Nie.
Najbardziej szokującą informacją było to, że pod decyzją KRS podpisał się referendarz, a nie sędzia. Bardzo ciekawe jest też jej uzasadnienie. Mam wrażenie, że osoba, która ją
podejmowała, dowolnie żonglowała interpretacjami prawnymi.
W moim przeczuciu nie rządzi od dnia, kiedy rada nadzorcza podjęła decyzję o jego zawieszeniu. Decyzja KRS jest nieprawomocna. Będzie odwołanie. Uważamy, że prawo jest po naszej stronie.
W tej chwili rady nadzorczej nie ma i KRRiT przymierza się do jej wyboru.
W tej radzie nie ma miejsca dla nieudaczników. Dlatego to tyle trwa. Trudno znaleźć osoby, które są dobrymi menedżerami i wiedzą, w jakiej sytuacji jest TVP.
Rada nadzorcza normalnie funkcjonuje.
Nie wiem, czy minister skarbu uważa inaczej. Wiem, że Roman Giertych uważa inaczej. Powiedział w "Faktach po Faktach", że minister nie wyznaczy swojego przedstawiciela do rady
i że nie będzie ona funkcjonować.
Nie wiem. Jeżeli mówi publicznie, że prezes Farfał będzie rządził do wyborów parlamentarnych, a minister skarbu zrobi to i tamto, to rozumiem, że minister skarbu jest kolegą Romana
Giertycha.
Ale jakiego przewrotu? Ja po prostu nie chciałem firmować rządów tego nieudacznika. Proszę zapytać dyrektorów TVP, co myślą o sposobie zarządzania telewizją przez pana Farfała. Ja mam
zdanie na jego temat wyrobione i go nie zmienię.