Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak załatać budżet i nie stracić poparcia?

16 lipca 2009, 21:24
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rząd przygotowuje analizy skutków wszystkich wariantów podniesienia podatków. I to nie tylko ekonomiczne, ale też społeczne - dowiedział się DZIENNIK. Politycy PO przyznają jednak, że bez względu na wyniki tych analiz są w kropce. "Prezydent podczas ostatniego spotkania powiedział premierowi, że nawet nie ma mowy o zgodzie na podwyżki" - mówi nam osoba z kierownictwa Platformy.

Za przygotowanie raportu w tej sprawie odpowiedzialny jest minister Michał Boni. Analizy zostały zlecone już kilka tygodni temu. Prace nad nimi trwają. Pierwsze wyniki, którymi rząd już dysponuje, to pilnie strzeżona tajemnica. - twierdzi jeden z urzędników resortu finansów.

>>>Polacy odwracają się od rządu Tuska

Wiadomo tylko, że rząd chce się dowiedzieć, jakie skutki ekonomiczno-społeczne przyniosłoby podniesienie podatków. "Każdy z wariantów badany jest oddzielnie. Sprawdzamy wszystko - mówi nam osoba z kręgów rządowych. Inny polityk PO dodaje - .

Z różnych doniesień medialnych wynika, że rząd rozważał m.in.: , podniesienie składki rentowej, zwiększenie podatku VAT z 22 do 23 proc. oraz akcyzy. Które z tych posunięć dałoby wymierne skutki ekonomiczne?

"Mniej niebezpieczne dla gospodarki byłoby oczywiście grzebanie przy podatkach pośrednich, takich jak akcyza czy VAT, a najgorsze - ruszanie podatków bezpośrednich, czyli PIT i składki rentowej, bo to obniżyłoby konkurencyjność polskiej gospodarki" - mówi nam Ryszard Petru z BRE Banku. - nie ma wątpliwości Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Zdaniem Petru podwyżki powinny być krótkoterminowe. - dodaje Petru. Z kolei z punktu widzenia dochodów budżetowych zdaniem ekonomisty "największym jednorazowym strzałem" byłaby podwyżka składki.

czytaj dalej

Obaj ekonomiści są jednak zgodni, że podnoszenie podatków bezpośrednich wywołałoby najgorsze skutki społeczne. - uważa Petru. "Negatywnie wpłynęłoby na zaufanie podatnika do państwa" - dodaje Borowski.

Zdają sobie z tego sprawę politycy PO. Wiedzą, że każdy wzrost podatków może im poważnie zaszkodzić w sondażach. Zwłaszcza że za kilka miesięcy pełną parą ruszy kampania prezydencka. " Np. powrót do trzeciej grupy podatkowej dla najbogatszych miałby nie tylko bezpośrednie znaczenie, ale przede wszystkim właśnie symboliczne" - mówi socjolog prof. Ireneusz Krzemiński. "Jeśli Boni się tym zajmuje, to podejrzewam, że ma też stosy badań PR-owych, które mówią, co najmniej zaszkodzi obrazowi partii Tuska" - dodaje.

Oficjalnie politycy PO zapewniają, że podniesienie podatków to ostateczność. Dlatego ostatnio Tusk wybrał się do prezydenta z propozycją, by braki w budżecie łatać pieniędzmi z NBP i prywatyzacji. Postawił sprawę jasno: jeśli prezydent się na to nie zgodzi, to rząd obciąży go odpowiedzialnością za podniesienie podatków. Nieoficjalnie politycy PO przyznają jednak, że są pod ścianą. - mówi polityk PO. Dlatego Platforma szuka jeszcze innych sposobów. Jakich? "Liczymy, że z tych analiz coś jeszcze wyjdzie" - mówi nasz rozmówca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj