Za przygotowanie raportu w tej sprawie odpowiedzialny jest minister Michał Boni. Analizy zostały zlecone już kilka tygodni temu. Prace nad nimi trwają. Pierwsze wyniki, którymi rząd już dysponuje, to pilnie strzeżona tajemnica. - twierdzi jeden z urzędników resortu finansów.
>>>Polacy odwracają się od rządu Tuska
Wiadomo tylko, że rząd chce się dowiedzieć, jakie skutki ekonomiczno-społeczne przyniosłoby podniesienie podatków. "Każdy z wariantów badany jest oddzielnie. Sprawdzamy wszystko - mówi nam osoba z kręgów rządowych. Inny polityk PO dodaje - .
Z różnych doniesień medialnych wynika, że rząd rozważał m.in.: , podniesienie składki rentowej, zwiększenie podatku VAT z 22 do 23 proc. oraz akcyzy. Które z tych posunięć dałoby wymierne skutki ekonomiczne?
"Mniej niebezpieczne dla gospodarki byłoby oczywiście grzebanie przy podatkach pośrednich, takich jak akcyza czy VAT, a najgorsze - ruszanie podatków bezpośrednich, czyli PIT i składki rentowej, bo to obniżyłoby konkurencyjność polskiej gospodarki" - mówi nam Ryszard Petru z BRE Banku. - nie ma wątpliwości Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.
Zdaniem Petru podwyżki powinny być krótkoterminowe. - dodaje Petru. Z kolei z punktu widzenia dochodów budżetowych zdaniem ekonomisty "największym jednorazowym strzałem" byłaby podwyżka składki.
czytaj dalej
Obaj ekonomiści są jednak zgodni, że podnoszenie podatków bezpośrednich wywołałoby najgorsze skutki społeczne. - uważa Petru. "Negatywnie wpłynęłoby na zaufanie podatnika do państwa" - dodaje Borowski.
Zdają sobie z tego sprawę politycy PO. Wiedzą, że każdy wzrost podatków może im poważnie zaszkodzić w sondażach. Zwłaszcza że za kilka miesięcy pełną parą ruszy kampania prezydencka. " Np. powrót do trzeciej grupy podatkowej dla najbogatszych miałby nie tylko bezpośrednie znaczenie, ale przede wszystkim właśnie symboliczne" - mówi socjolog prof. Ireneusz Krzemiński. "Jeśli Boni się tym zajmuje, to podejrzewam, że ma też stosy badań PR-owych, które mówią, co najmniej zaszkodzi obrazowi partii Tuska" - dodaje.
Oficjalnie politycy PO zapewniają, że podniesienie podatków to ostateczność. Dlatego ostatnio Tusk wybrał się do prezydenta z propozycją, by braki w budżecie łatać pieniędzmi z NBP i prywatyzacji. Postawił sprawę jasno: jeśli prezydent się na to nie zgodzi, to rząd obciąży go odpowiedzialnością za podniesienie podatków. Nieoficjalnie politycy PO przyznają jednak, że są pod ścianą. - mówi polityk PO. Dlatego Platforma szuka jeszcze innych sposobów. Jakich? "Liczymy, że z tych analiz coś jeszcze wyjdzie" - mówi nasz rozmówca.