Wybór nowych rad wywołał polityczną burzę. "To bezwstydna koalicja PiS z SLD, a do mediów wracają ludzie Roberta Kwiatkowskiego" - krytykowała szefowa sejmowej komisji kultury Iwona Śledzińska-Katarasińska. "Jedyna medialna koalicja, jaka istnieje, to LPR z Platformą, a jej dowodem jest obecność Piotra Farfała w telewizji" - odcinał się w Sejmie szef Krajowej Rady Witold Kołodziejski.

Reklama

I zarówno on, jak i politycy PiS na dowód tego wskazywali, że minister skarbu nie wydelegował swoich przedstawicieli do nowych rad nadzorczych mediów publicznych. W ten sposób uniemożliwia ich działanie. A tym blokuje zmiany we władzach TVP.

Termin, w jakim stowarzyszenia dziennikarskie i twórcze miały zgłosić kandydatury, z których Aleksander Grad ma dokonać wyboru, minął dziś. "Do czwartku spłynęło 35 takich ofert. I zaraz po zapoznaniu się z tymi kandydaturami tak szybko, jak to będzie możliwe, wskażemy swoich przedstawicieli" - zapewnia rzecznik resortu Maciej Wewiór.

>>>Posłanka PO o decyzji KRRiT: Bezwstydna

To oznacza, że prawdopodobnie Grad wybierze te osoby w ciągu tygodnia, najdalej dwóch. A politycy PO dodają, że teraz będą stać z boku. Tym bardziej że Platforma praktycznie nie ma możliwości stworzenia nowej koalicji w mediach. Sojusz PiS i SLD wskazuje, że weto prezydenta do ustawy medialnej zostanie przyjęte.

Inne sposoby zmian w mediach, na przykład odrzucenie sprawozdania KRRiT przez Sejm Senat i prezydenta wymagają porozumienia się z Lechem Kaczyńskim.

"Próbowaliśmy przerwać tajne praktyki, wprowadzić jawne konkursy, ale dwukrotnie spotkało się to z odmową prezydenta i SLD" - mówi Śledzińska-Katarasińska.

Nie wydaje się też, żeby w sprawie wyborów do rad nadzorczych głos zabrał Donald Tusk. "Premiera mało to interesuje. Tym bardziej że kolejne ekipy władające mediami publicznymi i tak przegrywały wybory" -tłumaczy osoba z zaplecza szefa rządu.

Czy Piotr Farfał obawia się odwołania? "Nie przyspawałem się do stołka" - zapewnia w rozmowie z PAP, ale jednocześnie zapowiada, że dopóki Aleksander Grad nie wyśle swoich przedstawicieli do rad, to nie mogą one działać.

"Nie ma sensu, żeby Grad coś blokował. Co by na tym zyskał? I tak nie zatrzyma zmian" - mówi osoba z resortu skarbu. Przypomina, że w statucie TVP jest napisane, że rada działa w składzie od 5 do 8 członków. "Mogą z tego skorzystać i zacząć działać bez nas" - dodaje. Identycznie ocenia sytuację szef KRRiT.

Ale Piotr Farfał ma jeszcze jeden pretekst, by zastopować działania nowej medialnej koalicji. Czwartkową decyzję KRRiT oprotestował Lech Haydukiewicz, członek rady z rekomendacji LPR. Twierdzi, że został niewłaściwie zawiadomiony o posiedzeniu i zapowiada zawiadomienie prokuratury. "To dziwne zachowanie człowieka, który uczestniczy w posiedzeniu rady i głosuje, a potem twierdzi, że było to nielegalne" - komentuje członek rady Tomasz Borysiuk.

>>>Wałęsa na Woodstock: Zostało mi golenie

Ale oświadczenie Haydukiewicza natychmiast znalazło się na stronach TVP. "Czekam na postanowienie prokuratury w tej sprawie. Jeśli wszystko odbyło się lege artis, nie będę protestował" - zapowiedział prezes TVP w rozmowie z PAP.

"Prezes Farfał może wiele rzeczy, może się nawet zabarykadować z ochroniarzami w gabinecie, ale mam nadzieję, że tego nie zrobi i uszanuje decyzję KRRiT" - komentuje szef krajowej rady Witold Kołodziejski.