Dziennik Gazeta Prawana logo

Rządowa cenzura na słowo "prywatyzacja"

5 sierpnia 2009, 08:22
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Czy Ministerstwo Skarbu chce, by z użycia wypadł słynny w Polsce termin „prywatyzacja”? Resort Aleksandra Grada przygotował projekt nowej ustawy o zasadach sprzedaży spółek Skarbu Państwa. Słowo „prywatyzacja” w nim nie pada. Zamiast tego ma być jedynie zbywanie akcji państwowych spółek.

W dużym uproszczeniu prywatyzacja to sprzedaż lub przekazanie państwowego mienia prywatnemu właścicielowi. I takie zestawienie formułowane w Sejmie pod adresem kolejnych ministrów znaczyło jedno - wyprzedaż za bezcen majątku narodowego. Celowali w tym znani populiści, jak Andrzej Lepper czy Bogdan Pęk.

>>>Aaaa.. strategiczne spółki sprzedam

Dlaczego projekt ustawy rezygnuje z posługiwania się terminem "prywatyzacja"? Czy to znaczy, że nie będzie już prywatyzacji? Oczywiście, że będzie. Ale już dzisiaj Ministerstwo Skarbu unika używania tego terminu.

>>>Rząd chce sprzedać prawie wszystko

Czy zmieni się tylko nazewnictwo? Zdaniem ekspertów z Rady Legislacyjnej przy prezesie Rady Ministrów projekt kończy etap prywatyzacji rozumianej jako poszukiwanie inwestora i prowadzenie żmudnych, najczęściej tajnych negocjacji. Teraz ma być prościej, szybciej, bardziej przejrzyście, ale i bardziej opłacalnie dla budżetu państwa.

Dobrym tego przykładem były kłopoty europosła PO Janusza Lewandowskiego. W marcu tego roku został on oczyszczony z zarzutu narażenia państwa na szkodę przy prywatyzacji KrakChemii i Techmy. Według nowej ustawy nie mógłby tego zrobić. Bo teraz głównym kryterium ma być cena, a sprzedaż akcji państwowych spółek ma się odbywać na jawnych aukcjach.

Tak jak na Allegro czy eBayu wygrywa tutaj ten, kto da więcej. Korzystać ma na tym także Skarb Państwa, bo przy takiej procedurze szczególnie atrakcyjne pakiety mogą uzyskiwać cenę wyższą od rynkowej. - twierdzi jednak Janusz Lewandowski.

Projekt autorstwa Ministerstwa Skarbu zakłada pełną jawność zbywania akcji Skarbu Państwa od momentu wszczęcia postępowania do jego zakończenia. Informacje mają być zamieszczane na stronie internetowej. Skąd ten pomysł? To unijny wymóg, którego nigdy dotąd w Polsce nie udało się zrealizować. - uważa minister skarbu w rządzie PiS Wojciech Jasiński, który w kręgach gospodarczych nazywany jest „tym, który wstrzymał prywatyzację”.

Według Lewandowskiego zakładana w projekcie jawność "to próba bycia świętszym od papieża". - twierdzi Lewandowski.

Rzeczywiście, coraz rzadziej w Polsce słowo "prywatyzacja" opatrzone jest przydomkiem "złodziejska". Nierzadko były to słuszne zarzuty, jak w przypadku sprzedaży Domów Towarowych "Centrum" w 1998 r.

Wtedy minister Emil Wąsacz nie doliczył do żądanej ceny gruntów, na których znajdują się nieruchomości. Wiele wątpliwości budziła również, do dziś niezamknięta, sprawa prywatyzacji PZU SA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj