>>> Szpitale chcą się prywatyzować
Na początku roku w boksach startowych do rozpoczęcia przekształceń stało aż . Czekały na uruchomienie planu B minister Ewy Kopacz. Zakładał on . Dzięki temu - jak zapewniała pani minister - reforma miała być kontynuowana . W grudniu 2008 r. Lech Kaczyński odrzucił bowiem najważniejszą z ustaw w pakiecie zdrowotnym, która zakładała, że w spółki przekształcą się obowiązkowo wszystkie szpitale. Prezydent uznał, że prywatyzacja doprowadzi do podziału na "leczonych w dusznych sześcioosobowych salach i tych leczonych w klimatyzowanych".
>>> Prezydent zablokował prywatyzację szpitali
przewidywał, że z pomocą samorządów . W budżecie państwa przewidziano na spłatę szpitalnych długów. Oddłużony szpital byłby likwidowany decyzją władz samorządowych, a .
To jednak nie zachęciło szpitali i samorządów. Przez pierwsze pół roku drogą wskazaną przez Ewę Kopacz zdecydowało się pójść... . To bardzo mało. Rok wcześniej przekształciło się zaledwie . W rezultacie na 742 polskie szpitale aż .
>>> Kopacz: Mam plan B dla ratowania szpitali
I nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Rudolf Borusiewicz ze Związku Powiatów Polskich przyznaje, że . Pomoc z budżetu państwa nie obejmuje wszystkich długów. Nie wiadomo, co będzie, jeśli szpital się znowu zadłuży. Czy ktoś mu pomoże i w jakim stopniu? Gdzie się będą leczyć ludzie, gdy padnie jedyny szpital w ich miejscowości? "Te pytania pozostają bez odpowiedzi, więc nikt nie chce brać za to odpowiedzialności" - mówi Borusiewicz.
czytaj dalej
Obawy te nie są bezzasadne. Z raportu ministerstwa wynika, że . Znów pojawiły się długi. "W takiej sytuacji samorząd musi podnieść kapitał, bo inaczej szpitalowi grozi likwidacja" - dodaje Borusiewicz.
>>> Ostra awantura o szpitale. Czy upadną?
Nie tylko długi są barierą. Np. szpital w Turku ich nie ma i mógłby się przekształcić. Dlaczego? Spółka handlowa ma działać dla zysku. Tymczasem leczenia wielu schorzeń, najczęściej tych poważnych, nie opłaca się wykonywać po stawkach NFZ. "Racjonalny menedżer powinien z nich zrezygnować" - mówi Krzysztof Bestwina, dyrektor szpitala w Turku.