Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef oprawców Pyjasa ma 5 tysięcy emerytury

25 czerwca 2008, 23:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pułkownik Jan Bill ma dzisiaj prawie 5 tys. złotych emerytury
Pułkownik Jan Bill ma dzisiaj prawie 5 tys. złotych emerytury/Inne
To kpina ze sprawiedliwości - bulwersuje się "Fakt". W wolnej Polsce dawni oprawcy z komunistycznej bezpieki mogą śmiać się w twarz uczciwym ludziom. Zwykły emeryt za lata ciężkiej pracy dostaje 1200 zł na miesiąc. A byli esbecy? Im niczego nie brakuje. Tak Janowi Billowi, byłemu szefowi SB w Krakowie, który co miesiąc dostaje blisko 5 tys. zł emerytury - grzmi bulwarówka.

Wstrząsająca historia śmierci Stanisława Pyjasa, krakowskiego studenta zakatowanego przez SB w maju 1977 r., świadczy nie tylko o bezkarności prześladowców ze służb specjalnych PRL. Wciąż nie udało się ukarać winnych mordu na młodym opozycjoniście. Ale szokuje też coś innego. Trudno uwierzyć, jak świetnie powodzi się dziś dawnym komunistycznym oprawcom - pisze "Fakt".

Pewnych siebie, butnych i cynicznych esbeków widać w dokumentalnym filmie TVN "Trzech kumpli" pieczołowicie odtwarzającym okoliczności mordu na Stanisławie Pyjasie i haniebne donosicielstwo Lesława Maleszki - agenta SB "Ketmana". Emerytowany pułkownik Jan Bill, były szef SB w Krakowie, wściekle atakuje kamerę filmowców TVN. To on dowodził w latach 70. akcją prześladowania krakowskiej opozycji. I włos za to nie spadł mu z głowy. Mało tego. Dawny esbek opływa w dostatki. Co miesiąc dostaje blisko 5 tys. zł emerytury - bulwersuje się "Fakt".

Wyjątek, niedopatrzenie? Niestety reguła. Nie tylko pułkownik Bill korzysta z profitów, jakie esbecy dostali od komunistycznych władz za gnębienie Polaków. Przykłady można mnożyć.

Na specjalną emeryturę, o której uczciwy Polak nie mógłby nawet marzyć, "zasłużył" gen. Bogusław Stachura. Jako były zwierzchnik SB i wiceszef MSW został oskarżony o utrudnianie śledztwa w sprawie zabójstwa Stanisława Pyjasa. Odpowiadał również za brutalne stłumienie demonstracji radomskich w czerwcu 1976 r. Wyroku nie dostał, ale emeryturę owszem - ok. 7 tys. zł miesięcznie - pisze "Fakt".

Generalska emerytura zapewnia sielski żywot także Czesławowi Kiszczakowi. W PRL przez lata kierował on aparatem represji: milicją i SB. Dziś cieszy się spokojną starością. Co miesiąc dostaje blisko 8 tys. zł.

Dawni esbecy korzystają z przywilejów bez najmniejszych skrupułów. Pułkownik Mieczysław Kieras (3200 zł emerytury) przez 40 lat pracował w bezpiece, z czego blisko 20 lat kierował w Łodzi osławionym wydziałem IV, który walczył z Kościołem. Podwładnym Kierasa był m.in. Grzegorz Piotrowski, późniejszy zabójca księdza Jerzego Popiełuszki. Gdy tylko pojawiła się groźba, że esbecy mogą utracić wysokie apanaże, tenże Kieras ruszył do kontrataku. Publicznie zagroził, że zaskarży do trybunału w Strasburgu ustawę kasującą esbeckie emerytury.

Ale nie musiał się wysilać. Mimo głośnych zapowiedzi, politycy nie zlikwidowali przywilejów aparatu przemocy PRL. Projekty z poprzedniej kadencji Sejmu trafiły do kosza, a nowy parlament nie kwapi się do ich uchwalenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj