Grzegorz Napieralski ma wciąż silną pozycję wewnątrz partii. Ale czy może być spokojny, skoro za plecami czyha Wojciech Olejniczak? Ten drugi odniósł ostatnio duży sukces - dwukrotnie w ciągu tygodnia wygrał potyczkę z szefem SLD i stał się niekwestionowanym liderem klubu lewicy.

Reklama

Najpierw przeżył zamach przeprowadzony przez Napieralskiego. Choć tylko jednym głosem, to jednak obronił fotel szefa klubu. Później podyktował, jak Sojusz ma się zachować wobec prezydenckiego weta do ustawy o emeryturach pomostowych. Czy to znaczy, że Napieralski traci siłę? W klubie stracił. Jak mówią posłowie SLD dlatego, że nie stara się rozmawiać i negocjować. "Grzesiek nie lubi kompromisów" - mówią o nim partyjni koledzy.

Ale przez swoją nieustępliwość szef SLD jest ceniony przez partyjne doły. A to właśnie dzięki nim został szefem partii. Jednak stabilna pozycja w partii, a słaba w klubie nie jest do utrzymania na długo. "Dlatego czeka nas styczeń porządkowania. Trzeba wreszcie określić relacje pomiędzy partią a klubem" - mówi osoba z obozu Napieralskiego. I podkreśla: "Nie może przecież szef klubu kreślić linii strategicznej partii!"

Jak długo w SLD utrzyma się taka dwuwładza? "Wraz z nadejściem wiosny wszystko może się zdarzyć. Rozkwitną przebiśniegi i krokusy, a wraz z nimi może pojawią się nowe kandydatury na szefa partii" - wróży Joanna Senyszyn.

Jednak by doszło do zmian, musi odbyć się konwencja. A ta, choć możliwe, że zostanie zwołana w marcu, będzie jednak dotyczyć wyłącznie wyborów do Parlamentu Europejskiego. "Więc niech nikt nie liczy na to, że dojdzie do zmiany w kierownictwie" - mówi jeden z polityków lewicy. I dodaje "Jest za wcześnie, by rozliczać Napieralskigo z kierowania partią. Przecież to będzie dopiero dziewięć miesięcy, od kiedy został szefem Sojuszu. Najwcześniej można go rozliczać po upływie połowy kadencji, czyli po dwóch latach" - dodaje.

Zwolennicy Napieralskiego twierdzą, że Olejniczak będzie teraz grać na jak największe osłabienie SLD. "Realizuje scenariusz Krzysztofa Janika, który po przegranych wyborach o fotel partii próbował z Józefem Oleksym doprowadzić do chaosu i zwołania kolejnej konwencji" - ocenia prominentny polityk SLD.

Ale obóz Olejniczaka odpiera te zarzuty. "Nie gramy na żadne osłabienie, bo nie ma czego i kogo osłabiać" - śmieje się jeden z posłów. A drugi dodaje: "Jeśli po sześciu miesiącach partia ma tak złe notowania, to znaczy, że nowy szef się nie sprawdza".

Jak SLD może wyjść z tego pata? "Trzeba szukać trzeciej drogi i wykreować nowego lidera. To musi być ktoś z pokolenia 40-latków" - odpowiada jeden z posłów.