Ministra skarbu miało nie być na wtorkowym posiedzeniu gabinetu, bo wybierał się na seminarium gospodarcze przed rozpoczynającym się następnego dnia w Krynicy Forum Ekonomicznym. - mówi współpracownik Grada.
Dlaczego? Bo na wtorkowym posiedzeniu Grad może sporo zyskać, tego dnia rząd ma wstępnie zaakceptować projekt budżetu. A ten opiera się na przygotowanym przez niego planie prywatyzacji, który ma dać ponad 37 mld zł. To ma sprawić, że w przyszłym roku nie trzeba będzie podnosić podatków.
"Zapaść w przemyśle stoczniowym to nie wina Grada" - mówi jeden z ministrów. Minister skarbu miał także otrzymać zapewnienie o poparciu od wpływowego wicepremiera Grzegorza Schetyny. Oficjalnie jednak koledzy z rządu nie chcą rozmawiać o losie Grada, bo wiedzą, że decyzja w sprawie jest w głowie premiera. To Tusk zapowiedział dymisję Grada, jeśli sprzedaż stoczni skończy się fiaskiem. "Wtedy wydawało się, że transakcja jest pewna. Miał być zastosowany taki sam mechanizm jak wobec Grabarczyka: premier postraszył, a minister został" - mówi polityk PO.
Teraz czekamy na decyzje Komisji Europejskiej w sprawie zgody na nowy przetarg w sprawie stoczni. - mówi szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz. Już wczoraj Grad zapowiedział przedłużenie okresu zwolnień monitorowanych dla stoczniowców. Bo rząd, jeśli Komisja się zgodzi, chce zakończyć sprzedaż stoczni do końca roku.
- mówi jeden z członków władz PO.
Jak zwykle w takich przypadkach pojawia się giełda nazwisk ewentualnych następców. Senatora PO Jana Wyrowińskiego, szefa senackiej komisji gospodarki, posła Tadeusza Aziewicza, szefa sejmowej komisji skarbu, a nawet szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego. "Dlaczego parlamentarzyści, może premier sięgnie po kogoś z rynku?" - mówi polityk PO.
Ale atmosfera wokół ministra skarbu robi się coraz bardziej napięta. - tłumaczy bliski współpracownik Aleksandra Grada. Pojawiły się plotki, że katarski fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights, który wygrał przetarg na stocznie, ale wycofał się z transakcji, chce zwrotu 8 milionów euro wadium.
"Nie jesteśmy upoważnieni do udzielania żadnej informacji na temat stoczni" - usłyszeliśmy w kancelarii prawnej, która obsługuje Katarczyków. Z kolei takiej informacji zaprzeczają zarówno urzędnicy resortu skarbu, jak i przedstawiciele Agencji Rozwoju Przemysłu, która organizowała wyprzedaż stoczni. - zapewnia Roma Sarzyńska z Agencji Rozwoju Przemysłu.