Jedlina obraził się na kolegów z PO za to, że - jak twierdzi - na listy na jesienne wybory samorządowe trafiają rodziny i koledzy polityków. Zdenerwował się, napisał rezygnację z członkostwa w partii i pokazał dziennikarzom gruby plik papierów. "To deklaracje 98 działaczy o odejściu" - rzucił, ale nie chciał zdradzić ich nazwisk.
Politycy Platformy z Lublina są zdumieni tym, co mówi Dariusz Jedlina. "Ani władze PO w Lublinie nie otrzymały żadnych rezygnacji, ani listy osób, które mają zamiar zrezygnować, ani Jedlina nie przedstawił listy tych osób" - powiedział Janusz Palikot.
Okazało się, że do tej pory odeszła jedna osoba, a druga zawiesiła członkostwo. Skąd zatem wzięło się tych 100 niezadowolonych działaczy? Palikot podejrzewa, że z wyobraźni Jedliny. Polityk na początku sierpnia stracił bowiem posadę w zarządzie regionu PO. Dlaczego? Bo nagrał rozmowę Palikota z innym politykiem o teczce Zyty Gilowskiej. Rozmowa trafiła do prokuratury, a Jedlina wkrótce uciekł z PO.
Czy przygotował rozłam w lubelskiej PO, czy wydaje mu się, że przygotował rozłam? Dowiemy się w ciągu kilku dni. Jedlina chce przekazać wszystkie rezygnacje władzom Platformy.