Przyzwyczailiśmy się już, że koalicjanci kłócą się między sobą i szantażują "rozwodem" na każdym kroku. Skąd więc ta nagła zgoda? Być może to inicjatywa samego Giertycha. Wczoraj mówił, że partie już się dogadały i porozumienie w sprawie zblokowania list do wyborów samorządowych podpiszą w piątek. Dzisiaj dorzucił, że w środę odbędzie się spotkanie przygotowawcze. Na to wszystko Lepper odpowiada, że wcale tak nie jest i Samoobrona jeszcze nie zdecydowała, czy pójdzie do wyborów z koalicją rządową.
Zastrzeżenia wicepremiera Leppera są o tyle zaskakujące, że wcześniej Janusz Maksymiuk z Samoobrony mówił, iż porozumienie byłoby finałem wspólnych starań. Na "wspólne starania" powoływał się też Giertych, który uważa, że takie rozwiązanie byłoby naturalne. Prawo i Sprawiedliwość, Samoobrona i Liga Polskich Rodzin stoczyły w Sejmie i Senacie prawdziwy bój o nowe zasady wyboru samorządowców. Przegłosowały powstanie korzystnych dla siebie tzw. bloków wyborczych, które w imię zasady "w grupie siła", dzięki skumulowanym głosom, przejmą władzę w terenie. Tyle się koalicjanci nawalczyli i teraz mieliby nie skorzystać? "Gdyby nie doszło do podpisania porozumienia, byłaby to kompromitacja wszystkich" - tłumaczył wicepremier Roman Giertych.
Zwolennikiem wspólnych list jest też PiS. "Jest wola, by je stworzyć" - deklaruje szef klubu Marek Kuchciński. I dodaje, że jest spokojny również o Samoobronę, która nie jest taka zła, jak wygląda w mediach.