Będzie zadyma jak nic. Bo 7 października w Warszawie spotkają się wrogie demonstracje PO i LPR, wspomaganej przez swoją, doświadczoną w ulicznych bojach, młodzieżówkę. Obie partie mówią, że chodzi o manifestację w imię poprawy państwa, ale wiadomo, że chodzi po prostu o przedwyborczą kampanię.
Zadyma na warszawskim Placu Zamkowym jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem zakończenia demonstracji PO i LPR, które postanowiły przed wyborami szukać poklasku w plenerze. Zamiast siedzieć w Sejmie, politycy idą ze swoją nieudolnością na ulice, szukając taniej popularności pod hasłami "walki z kłamstwem i agresją" i "przyspieszenia reform".
Czy demolka miasta ma być elementem walki politycznej? Wszystko wskazuje na to, że PO i LPR same sięgają po doświadczenia Andrzeja Leppera, którego wcześniej obie zgodnie potępiały za uprawianie polityki na ulicach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|