"Wielce szanowni, straszliwie mądrzy i wszystko wiedzący dziennikarze. Bardzo serdecznie Was proszę zostawcie mnie w spokoju i przestańcie szukać mi zajęcia" - pisze Kazimierz Marcinkiewicz na swoim blogu. Były premier ma dość mediów. "Podważacie moje dobre imię" - irytuje się.
"Nie pcham się Wam do kamer i sitek" - pisze Marcinkiewicz. I od razu zastrzega: jestem osobą prywatną.
"Korzystam ze swoich praw publicznych i stanąłem do konkursu na prezesa banku. Mam do tego pełne prawo. Nie odbierajcie mi tego prawa. Nie macie Wy do tego prawa, by mi je odbierać" - apeluje do dziennikarzy. Jednocześnie zarzeka się, że jest dobrze przygotowany do tego, by zostać prezesem PKO BP.
"Przeczytajcie ustawę i ogłoszenie konkursowe - wypełniam wszystkie kryteria tam zawarte. Absolutnie wszystkie, zupełnie wszyściutkie. Jeśli mówicie inaczej to kłamiecie" - denerwuje się były premier.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|