Hanna Gronkiewicz-Waltz twierdzi, że to nie wojewoda, a sąd administracyjny może decydować o wygaśnięciu mandatu prezydenta Warszawy. Jej opinię podzieliła większość radnych stolicy, którzy zaskarżyli decyzję wojewody do sądu. Zdaniem polityków PO - autorów wniosku - rada już raz się wypowiedziała na ten temat i nie wygasiła mandatu Gronkiewicz-Waltz. W związku z tym decyzja wojewody jest bezprawna.

Sama wybrana na prezydenta stolicy oświadczyła, że jest pod presją, by sama zrezygnowała ze stanowiska. Gronkiewicz-Waltz powiedziała w radiowej "Trójce", że wojewoda podjął decyzję o wygaśnięciu jej mandatu "w imię partyjnych interesów PiS". Podkreśliła, że przepis o obowiązku składania oświadczeń majątkowych przez samorządowców to bubel prawny. A orzeczenie, jakie za kilka dni wyda na ten temat Trybunał Konstytucyjny, będzie miało dla niej wymiar moralny. Bo o tym, czy mandat jest ważny, czy nie, zdecyduje sąd administracyjny.

Wczoraj wojewoda mazowiecki wydał tzw. zarządzenie zastępcze, w którym stwierdził, że mandat Hanny Gronkiewicz-Waltz jako prezydenta Warszawy wygasł. Ona sama twierdzi jednak, że wciąż jest prezydentem stolicy. A rozporządzenie wojewody nie ma mocy prawnej, dopóki nie potwierdzi go sąd.