Wiele wskazuje na to, że marszałkiem może zostać właśnie ten ostatni. Dlaczego? Bo nieoficjalnie wiadomo, że premier już spotkał się z Zalewskim i zaproponował mu stanowisko marszałka. Ale Jarosław Kaczyński nie potwierdził tej informacji.
Wiadomo jednak, że o kandydacie na marszałka Sejmu premier rozmawiał już z Romanem Giertychem, szefem LPR. Politycy Ligi nieoficjalnie mówią, że na spotkaniu padło nazwisko Pawła Zalewskiego, szefa sejmowej komisji spraw zagranicznych.
Ale posłowie PiS uważają, że bardziej prawdopodobne jest to, że nowym marszałkiem Sejmu będzie Kazimierz Ujazdowski, minister kultury. Dlaczego? Bo ma największe polityczne doświadczenie spośród wymienianych kandydatów. W poprzedniej kadencji Sejmu przez prawie dwa lata był wicemarszałkiem Sejmu, a teraz jest ministrem kultury. Zresztą po raz drugi, bo szefem resortu kultury był także w rządzie Jerzego Buzka sześć lat temu.
To doświadczenie ma być największym atutem Ujazdowskiego w walce o fotel marszałka Sejmu. Bez problemu taką kandydaturę poprzeć powinni koalicjanci. I niewykluczone, że Ujazdowski zyskałby poparcie opozycji. Minister jest uważany przez wszystkich posłów za człowieka, który nadaje się na stanowisko marszałka. Dlaczego? Między innymi dlatego, że ma spore doświadczenie także jako poseł.
Jednak sam Ujazdowski twierdzi, że nie chce być marszałkiem Sejmu. "Przyjęcie awansu politycznego w obecnych warunkach byłoby niewłaściwe" - powiedział minister kultury.
O tym, kto zastąpi Marka Jurka, będzie jeszcze rozmawiał Komitet Polityczny PiS i Rada Polityczna partii. Wtedy dopiero poznamy nazwisko kandydata na marszałka Sejmu.