Jeden z rozłamowców i członków nowej partii, Artur Zawisza, uważa, że nikt raczej nie myśli poważnie o nowych wyborach. Jeśli jednak by do nich doszło, to doprowadziłoby to do "krwawej jatki" i "politycznej zemsty" na rządzącej koalicji. To byłaby bomba podłożona pod IV RP - powiedział w TVN24.

Premier Jarosław Kaczyński powiedział w TV Trwam, że w najbliższym czasie "nie ma przymusu" wyborów parlamentarnych w Polsce. "Ja wiem, że już niektórzy się oblizywali, już myśleli, że za chwilę się znajdą w niektórych miejscach, że wrócą stare, dobre czasy, ale nie wrócą" - mówił premier.

"Nie wrócą i dlatego, że w tej chwili nie ma żadnego przymusu wyborów, i dlatego, że jeżeli do nich dojdzie, to my będziemy mieli na pewno pełne szanse, żeby te wybory wygrać, pomimo tej lawiny wrogiej propagandy przeciwko nam skierowanej" - dodał szef rządu.

PiS: Wrócić mogą postkomuniści i liberałowie

Groźba nowych wyborów pojawiła się w wypowiedziach szefa klubu PiS Marka Kuchcińskiego. M.in. właśnie tego polityka Jurek oskarżał o to, że przez niego nie udało się zmienić konstytucji, tak by chronić życia od poczęcia. Kuchciński mówił dziś, że jeśli zdrowy rozsądek nie zwycięży, to do władzy mogą wrócić "liberałowie i postkomuniści". A co oznacza ten zdrowy rozsądek? To pokaże czas - czy chodzi o wchłonięcie partii przez PiS, czy po prostu o współpracę i poparcie dla rządu.

Ale wygląda na to, że szefostwo PiS nie boi się konkurencji ze strony nowej partii. Jak dowiedział się dziennik.pl, partia szacuje już, ilu członków PiS w całym kraju może przejść na stronę Marka Jurka. Okazuje się, że niewielu - zaledwie 200 na 15 tysięcy.

Samoobrona: Wybory pokażą, jakie jest poparcie

Nowych wyborów nie boi się Samoobrona. Andrzej Lepper uważa, że partia Jurka będzie miała podobny program do Samoobrony. Ale nie obawia się, by odebrała wyborców jego ugrupowaniu - bo będzie zagrożeniem przede wszystkim dla Prawa i Sprawiedliwości.

Reklama

Na jakie poparcie może liczyć nowa partia? To mogą pokazać tylko wybory - uważa szef Samoobrony. "Partia Marka Jurka już dostała w sondażach 4 procent, przeskoczyła Samoobronę, LPR. To chyba zbyt wczesne oceny" - podsumował Lepper. Przyznał, że do ugrupowania może przejść część posłów, którzy odeszli z jego partii.

LPR: Nie poprą rządu, to będą wybory

Otwartą groźbę wcześniejszych wyborów wysuwa wicepremier Roman Giertych. Szef LPR zapowiada, że jeżeli nowa partia nie poprze koalicji, a na tyle ją osłabi, że rząd nie będzie już miał większości, to wtedy Liga będzie się domagała rozwiązania parlamentu. Wniosek miałby zostać złożony pod koniec czerwca. W takiej sytuacji do urn poszlibyśmy w październiku.

Choć sondaże nie są optymistyczne dla LPR, Giertych zapewnił, że jego partia nie boi się wcześniejszych wyborów. A to dlatego, że nowe ugrupowanie to problem PiS i ewentualnie PO. Bo jego zdaniem, politycy właśnie tych partii mog zastanawiać się nad dołączeniem do obozu Jurka.

PO: Jurek i PiS powalczą o poparcie o. Rydzyka

Co do tego, że będą nowe wybory, wątpliwości nie ma Grzegorz Schetyna z Platformy Obywatelskiej. Jego zdaniem, doprowadził do tego narastający od dłuższego czasu konflikt w PiS. "To, że jego finałem jest powstanie oddzielnego ugrupowania politycznego, oznacza wcześniejsze wybory. Są one konieczne, by ustabilizować sytuację polityczną" - powiedział sekretarz generalny Platformy.

Skąd ta pewność? Bo w rzeczywistości - zdaniem Schetyny - nowa partia nie będzie popierać rządu. "Nie ma lojalności w takiej sytuacji, to jest śmiertelny konflikt między PiS a tym nowym ugrupowaniem" - zapewniał. Dlatego wybory będą - jak nie za kilka tygodni, to za kilka miesięcy. A nowa partia będzie o tyle silna, że będzie mogła liczyć na poparcie Radia Maryja i ojca Rydzyka - uważa Schetyna.

SLD: Wybory jak najszybciej

To koniec Prawa i Sprawiedliwości i kolejna odsłona kłótni na prawicy - wieszczy z kolei Grzegorz Napieralski z SLD. "Kłócą się, dzielą, tworzą, pączkują nowe partie. Prawica taka jest, a potem musi przyjść lewica i po niej posprzątać" - mówił polityk SLD.

I nie daje partii Jurka większych szans na sukces. A co z wyborami? Jak najszybciej - uważa Napieralski. "Trzeba tych wszystkich złych ludzi wykurzyć z parlamentu i żeby już nie niszczyli Polski ani Polaków" - dodaje.