"Zabiła się, zaszczuta przez ABW" - wypalił z sejmowej mównicy wzburzony poseł SLD Wacław Martyniuk po śmierci Blidy. Potem przeprosił za te słowa, ale sekretarz Sojuszu Grzegorz Napieralski całkiem spokojnie mówi wprost: "Nie wierzę, że zrobiła to sama".

"Nie było szamotaniny przedstawicieli ABW z Barbarą Blidą" - mówił w Sejmie koordynator ds. służb specjalnych Zbigniew Wassermann, odpowiadając wieczorem na pytania posłów o okoliczności śmierci byłej posłanki SLD i minister budownictwa.

"Nie możemy wytwarzać atmosfery, że ABW zabiło panią Blidę" - oświadczył Wassermann. Zapewnił, ze nikt nie unika rzetelnego wyjaśnienia sprawy i ewentualnego ukarania tych, którzy zawinili.

"Pytanie, czy na pewno tak się stało, jak się stało" - tak sekretarz generalny SLD Grzegorz Napieralski skomentował wieść o samobójstwie Barbary Blidy. Dodał, że wątpi, by Blida sama się postrzeliła: "Trudno mi w to uwierzyć" - powiedział.

"Wchodzenie z samego rana do domu, robienie zamieszania wśród rodziny, sąsiadów prowadzi do takich właśnie scen" - atakuje Napieralski. W podobnym tonie wypowiadają się inni politycy opozycji. Nie mówiąc ani słowa o zarzutach wobec Blidy, atakują ABW i wskazują na nieprofesjonalne zachowanie agentów.

Atakuje też Platforma. "Pan Wassermann skompromitował się i ponosi odpowiedzialność za to, co się zdarzyło" - ocenił Konstanty Miodowicz z PO. "Sądzę, że człowiek honoru powinien dać sobie spokój z pełnionym urzędem czy mandatem. Wynieść się i być może zażywać spokoju w wannie - oby bezpiecznie" - dodał uszczypliwie.

Już bez emocji, ale za to wskazując na wątpliwości prawne, mówi prawnik prof. Andrzej Rzepliński - podkreśla, że funkcjonariusze powinni byli zażądać od byłej minister wydania broni. Jeśli nie wiedzieli, że ją ma, to znaczy, że byli źle przygotowani do akcji. Informacje o zezwoleniu dla danej osoby na posiadanie broni znajdują się w odpowiednich rejestrach policji, do których ABW ma dostęp. "Nie przeszukiwali przecież mieszkania osoby, o której nic nie wiedzieli" - zastanawia się prof. Rzepliński.

I takich właśnie wyjaśnień Zbigniew Wassermann zażądał już od szefa ABW Bogdana Święczkowskiego. Poza tym sprawą zajmą się prokuratorzy. Będą sprawdzać, czy funkcjonariusze agencji w czasie porannej rewizji w domu byłej minister budownictwa dopełnili wszystkich procedur.

Reklama

"Nieuczciwe jest stawianie tezy, iż tragedia ta była efektem świadomego działania funkcjonariuszy" - mówił w Sejmie Zbigniew Wassermann, koordynator ds. służb specjalnych. "Funkcjonariusze nie działali w sposób drastyczny, ponieważ nie było takiej potrzeby" - dodał. Minister powiedział, że funkcjonariusze ABW wkroczyli do mieszkania Blidy tak wcześnie, czyli o godzinie 6.00 rano, by na pewno zastać ją na miejscu. Podkreślił, że tak wczesna pora przeszukania jest zgodna z prawem.

"Opinia publiczna pozna okoliczności śmierci Barbary Blidy. Zostaną one wyjaśnione szczegółowo i wnikliwie" - zapowiedział w Sejmie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

W domu byłej posłanki SLD o szóstej rano zjawiło się trzech agentów ABW. Podczas ich wizyty była minister zabiła się w łazience. Strzeliła sobie w serce. Mimo reanimacji zmarła. Rewizja miała związek ze śledztwem ws. afery węglowej. Blida była podejrzewana o branie łapówek.