Poseł Mirosław Krajewski z Samoobrony postanowił zatroszczyć się o posłów tzw. niezawodowych, czyli takich, którzy - jak i on - są posłami i jednocześnie pracują w swoich zawodach. Chce, by przez dwa lata po zakończeniu kadencji pracodawca nie mógł ich zwolnić.
"Posłom i senatorom niezawodowym, którzy łączą pracę w Sejmie z etatem w swoich dawnych firmach, ciągle mało" - pisze "Fakt".
Nie dość, że mają darmowe bilety lotnicze i kolejowe, dopłaty do paliwa, zwroty za taksówki oraz sejmowe limuzyny na każde życzenie, to jeszcze chronieni są też immunitetem, a co miesiąc
na ich konta wpływa 10 tys. zł na prowadzenie biura i dieta - ok. 2400 zł.
Ale Mirosław Krajewski z Samoobrony chce, by posłom niezawodowym było jeszcze lepiej. W czasie trwania kadencji oraz dwa lata po jej zakończeniu wcale nie będą musieli się martwić o swoją przyszłość zawodową. Mogą spać spokojnie. Przez ten czas szef nie będzie mógł ich zwolnić.
Takie gwarancje mają być zapisane w ustawie, którą właśnie przygotował Krajewski. "Chcemy, by poseł, który łączy pracę w Sejmie z innym etatem miał gwarancję zatrudnienia. To chyba nic dziwnego?!" - z zapałem przekonuje do swojego kuriozalnego pomysłu poseł Krajewski, który dostaje pieniądze za pracę w Sejmie i za wykłady na wyższej uczelni.
"To jest żenujące!" - twierdzi Anna Plewicka-Szymczak z Warszawy. "Każdy, kto się stara o fotel posła czy senatora, musi mieć świadomość, że to jest posada terminowa. I jak się skończy posłowanie, to będzie się zwykłym obywatelem" - tłumaczy.
Ale Mirosław Krajewski z Samoobrony chce, by posłom niezawodowym było jeszcze lepiej. W czasie trwania kadencji oraz dwa lata po jej zakończeniu wcale nie będą musieli się martwić o swoją przyszłość zawodową. Mogą spać spokojnie. Przez ten czas szef nie będzie mógł ich zwolnić.
Takie gwarancje mają być zapisane w ustawie, którą właśnie przygotował Krajewski. "Chcemy, by poseł, który łączy pracę w Sejmie z innym etatem miał gwarancję zatrudnienia. To chyba nic dziwnego?!" - z zapałem przekonuje do swojego kuriozalnego pomysłu poseł Krajewski, który dostaje pieniądze za pracę w Sejmie i za wykłady na wyższej uczelni.
"To jest żenujące!" - twierdzi Anna Plewicka-Szymczak z Warszawy. "Każdy, kto się stara o fotel posła czy senatora, musi mieć świadomość, że to jest posada terminowa. I jak się skończy posłowanie, to będzie się zwykłym obywatelem" - tłumaczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|
