"Albo prezydenci nie doszli do porozumienia - Amerykanie nie przedstawili żadnej oferty, która mogłaby spowodować, że Polska poparłaby ten projekt, albo obie strony dały sobie jeszcze trochę czasu" - powiedział w piątek Osica.

Zdaniem analityka, za pierwszą opcją może przemawiać fakt, że "przez ostatnie miesiące nie pojawił się żaden sygnał świadczący o tym, że Amerykanie rozumieją nasze potrzeby, związane ze strategicznymi konsekwencjami zgody na umieszczenie elementu "tarczy" w Polsce.

Drugie możliwe wyjaśnienie, jakie podaje Osica, jest takie, że "po raz kolejny obie strony - tym razem na najwyższym szczeblu - postawiły swoje warunki brzegowe i dały sobie jeszcze czas na dopracowanie stanowisk".

"Jeśli potwierdzi się pierwszy scenariusz, cała sprawa będzie się rozmywała, będzie dominowała retoryka "tarczy", jako części globalnego systemu bezpieczeństwa, ale nie będzie konkretów ani nowych inicjatyw. Oznaczałoby to odłożenie sprawy do czasu powstania nowej administracji" - powiedział Osica. W tej wersji obie strony uznałyby, że Polska nie rezygnuje ze swoich warunków. Świadoma, że Bush jest zbyt słaby, by je zrealizować, Polska czekałaby na nową administrację, która "stworzy nowy klimat w stosunkach transatlantyckich", w związku z rozszerzeniem NATO i oczekiwaną nową koncepcją strategiczną sojuszu.

"Jeżeli potwierdzi się drugi wariant, w którym Amerykanie uznają, że warto negocjować polskie warunki, to w lipcu, podczas wizyty prezydenta Kaczyńskiego w USA, poznamy być może nowe propozycje. Administracja Busha bardzo spieszy się z projektem, jeśli jest zdeterminowana, to powinna przemyśleć nowe propozycje i poprawić ofertę" - uważa Osica.