"Jeśli to jest nowy podmiot na scenie politycznej, a ja postrzegam tych państwa jako ludzi honoru, to spodziewam się tego, że po prostu wystąpią z Prawa i Sprawiedliwości. Oni będą szli własną drogą, czy ta droga będzie udana - wątpię, zobaczymy, jak ocenią wyborcy" - mówił we wtorek w radiowej Trójce szef klubu PiS.

Reklama

Jak dodał, założenie stowarzyszenia jest dowodem na to, że "mamy do czynienia z pewnym pomysłem politycznym, planem politycznym". "Rację miał prezes PiS Jarosław Kaczyński, kiedy w liście do działaczy PiS zwracał na to uwagę" - mówił Błaszczak.

Dopytywany, czy do niedzieli zbierze się Komitet Polityczny PiS (który mógłby podjąć decyzję o wykluczeniu polityków z partii), Błaszczak odparł: "nie widzę takiej potrzeby". "Uważam, że te działanie, które dzisiaj obserwowaliśmy, ewidentnie jest skierowane na szkodę PiS" - zaznaczył.

Z polityków i działaczy partii, z którymi rozmawiali we wtorek dziennikarze PAP, jedynie jedna osoba, radny z Krakowa Jakub Bator, zadeklarował chęć przystąpienia do nowej organizacji.

"Stowarzyszenie może założyć każdy. Nie mają odwagi - bo wiedzą, że to nie wyjdzie - zainicjować partii" - mówi za to o swoich kolegach z PiS członek Komitetu Politycznego partii Jarosław Zieliński. Inni politycy PiS też nie szczędzą cierpkich komentarzy.

"Każdy może powołać stowarzyszenie, tylko musi wiedzieć, czemu ono ma służyć, jakie będą konsekwencje jego powołania" - komentował Zieliński w rozmowie z PAP. "Nie jest to rzecz ważna ani istotna. Niech się przestanie cały świat zajmować kilkoma kolegami, którzy przeprowadzają takie czy inne manewry" - powiedział.



Jak dodał, mijają trzy lata od powołania rządu Donalda Tuska, który - jego zdaniem - jest najgorszym rządem od 20 lat. "Tym powinny zajmować się media, a nie tym, że kilka osób powołało stowarzyszenie" - stwierdził Zieliński, zaznaczając, że w Polsce istnieje co najmniej kilkadziesiąt tysięcy stowarzyszeń.

"Stowarzyszenie może założyć każdy. Nie mają odwagi - bo wiedzą, że to nie wyjdzie - zainicjować partii. W Polsce nie ma zapotrzebowania na partie" - powiedział Zieliński.

Na pytanie, czy może się zebrać Komitet Polityczny PiS, który wykluczyłby osoby należące do stowarzyszenia Zieliński, odparł: "Nie będą nas wodzić za nos, nie będą decydowali, czy ich wyrzucamy, czy zwołujemy Komitet Polityczny i kiedy. To nie jest temat do rozmów". Jak dodał, w życiu publicznym najważniejsze role powinny grać "odpowiedzialność, poczucie sensu i powagi".

"Ja się zajmuję teraz kampanią wyborczą naszych kandydatów i nie będę teraz oceniał inicjatyw konkurencyjnych. Przyjdzie na to czas po wyborach" - powiedział z kolei wiceprezes PiS Adam Lipiński. Pytany, czy inicjatywa Kluzik-Rostkowskiej ma szansę zaistnienia na polskiej scenie politycznej, odpowiedział, że "doświadczenie ostatnich lat wskazuje na to, że nowe inicjatywy raczej są pozbawione szans". "Ale nie znam szczegółów, nie chcę w ogóle w to wchodzić" - dodał Lipiński.

Podkreślił, że nie chce, by debata publiczna przed wyborami samorządowymi "była zogniskowana wokół nowych inicjatyw, które nie wiadomo jeszcze, jaki mają program, jakie mają szanse, czy mają realną rację bytu".

Natomiast poseł PiS Andrzej Dera uważa, że powołanie stowarzyszenia ma wymiar propagandowy i ma służyć tylko "temu, żeby cały czas się mówiło o pani Joannie Kluzik-Rostkowskiej i grupie koleżanek i kolegów, którzy chcą to robić". "Nie ma co tego komentować" - ocenił.





Odnosząc się do tego, że nazwa stowarzyszenia to hasło wyborcze kampanii prezydenckiej szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, Dera powiedział, że "stowarzyszenie ma to do siebie, że jeśli nie jest zastrzeżona nazwa, to można jej sobie używać". "Więc nie ma tu najmniejszego problemu, żeby komentować nazwę stowarzyszenia".

Powstanie stowarzyszenia ogłosiła we wtorek b. posłanka PiS Joanna Kluzik-Rostkowska. Towarzyszyli jej na konferencji prasowej: b. posłanka PiS Elżbieta Jakubiak oraz poseł PiS Paweł Poncyljusz i eurodeputowani PiS: Paweł Kowal, Michał Kamiński i Adam Bielan.