Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak rozłamowcy z PiS uderzą w partie

23 listopada 2010, 07:13
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Klub parlamentarny rozłamowców z PiS powstanie po drugie turze wyborów. Jeszcze później zostanie opracowany program. Ale już dziś wychodźcy planują zgłosić projekt ustawy o zawieszeniu finansowania partii z budżetu państwa. Co ma osłabić PiS.

Rozłamowcy systematycznie uderzają i sejmowemu klubowi partii Jarosława Kaczyńskiego codziennie ubywa członków. Wczoraj z klubu odeszli Lena Cichocka- -Dąbkowska i Jacek Pilch. Rozłamowcy liczą, że niektórzy z PiS-owców walczących jeszcze w wyborach samorządowych zasilą potem ich szeregi. Ma to być nawet kilkanaście osób, które dołączą do dzisiejszej dziesiątki.

Scenariusz działania jest taki: utworzenie klubu parlamentanego, potem ugrupowania politycznego, a na koniec programu. Za sprawy gospodarcze ma odpowiadać Paweł Poncyljusz, za społeczne liderka Joanna Kluzik Rostkowska.

Przecież jest kryzys

Na razie w morzu ogólników na temat przyszłego programu, pojawia się jeden pewnik: żądanie zawieszenia finansowania partii politycznych z budżetu, dowiedział się „DGP”. – Jest kryzys, skoro podwyższane są podatki, to politycy też muszą oszczędzać – mówi Poncyljusz. Ale tak naprawdę chodzi o wymierzenie ciosu w PiS. Zawieszenie finansowania z państwowej kasy osłabi jej zdolność do prowadzenia kampani parlamentarnej, a zwiększy polityczne szanse grupy Kluzik-Rostkowskiej. Tym bardziej że byli członkowie PIS mają bardzo dobry kontakt z mediami, wiedzę o wewnętrznych słabościach PiS i znają się na prowadzeniu kampanii wyborczych.

Pomysł Platformy przepadł

Do tej pory z postulatem wycofania finansów publicznych na rzecz partii występowała Platforma. Ale pomysł został zablokowany, bo żadna z pozostałych partii nie chciała się pozbywać budżetowych pieniędzy. Samej PO także, wbrew pozorom, nie zależało na forsowaniu tego postulatu.

– Przyjemnie jest pokazać, że jesteśmy przeciw finansowaniu partii z budżetu. Zwłaszcza że nie grozi nam, że takie pieniądze dostaniemy – mówi o rozłamowcach dr Jarosław Flis. – A PO raczej projektu nie poprze, bo groziłoby to rozpadem koalicji z PSL.

Niektórzy politolodzy twierdzą, że wszystko zależy od sposobu sprzedania pomysłu w mediach.

Kiedy z trzeciego miejsca można wejść do II tury

Druga tura wyborów samorządowych odbędzie się 5 grudnia. Dotyczy kandydatów na wójtów, burmistrzów lub prezydentów miast, którzy nie uzyskali ponad 50 proc. ważnych głosów. Wyborcy wybierać będą między dwoma kandydatami, którzy w I turze uzyskali największą ilość głosów. Jeżeli któryś z dwóch kandydatów utraci prawo wyborcze albo umrze, w jego miejsce dopuszcza się tego, który otrzymał kolejno największą liczbę głosów w I turze. W takim przypadku termin ponownego głosowania odracza się o dalszych 14 dni.

Może się zdarzyć, że w II turze między dwoma kandydatami będzie remis. W takim przypadku wygrywa ten kandydat, który w większej liczbie obwodów głosowania otrzymał więcej głosów.

Kompetencje samorządowców są ważniejsze niż partyjna legitymacja

Zdobył pan blisko 66 proc. głosów i już w pierwszej turze znokautował rywali. Skąd taka siła?
Michał Zaleski, prezydent Torunia, komitet wyborczy Czas Gospodarzy: Jestem popierany przez PSL i Stronnictwo Demokratyczne, ale startowałem jako kandydat niezależny. A to oznacza, że dla torunian profesjonalizm i zaangażowanie w miejskie sprawy są ważniejsze niż partyjna legitymacja. Mój sukces, podobnie jak innych bezpartyjnych kandydatów, Wojciecha Szczurka w Gdyni, Rafała Dutkiewicza we Wrocławiu czy Tadeusza Ferenca w Rzeszowie, świadczy o tym, że dla ludzi najważniejsze jest dobre prowadzenie miejskich spraw. Po prostu trzeba spełniać oczekiwania mieszkańców. Miejsce na polityczne dąsy i swary jest w parlamencie.

To brzmi jak slogan Platformy Obywatelskiej, promujący jej kandydatów w trakcie wyborów.
Wielu torunian mówiło mi, że hasło PO tak naprawdę reklamuje moją osobę. Premier Tusk apelował o to, by nie robić polityki, tylko budować mosty, a ja właśnie rozpocząłem budowę nowej przeprawy przez Wisłę. Apelował też o budowę boisk, a my mamy najwięcej boisk w całym województwie.

Trudno było wygrać z kandydatami partyjnymi?
To była bardzo nierówna walka. Moi rywale z Platformy i PiS mieli nieporównywalnie większe pieniądze oraz zaplecze do prowadzenia kampanii. Wygrałem tylko dlatego, że na sukces ciężko pracowałem przez ostatnich osiem lat. Gdyby ludzie mnie nie znali, miałbym mikre szanse w starciu z partyjnymi machinami wyborczymi.

Odrzuca pan partyjne barwy, ale dla sprawnego zarządzania miastem będzie potrzebował pan wsparcia polityków w radzie miasta.
Na 25 mandatów w radzie miasta zdobyliśmy 7. Platforma Obywatelska ma 10 mandatów, PiS – 5, a Lewica – 3. Jestem zwolennikiem współpracy. W ciągu poprzednich kadencji też zabiegałem o konsensus i wbrew pozorom nie był on trudny do osiągnięcia. Rada miasta odrzuciła tylko kilkanaście uchwał spośród blisko 1100, jakie zaproponowałem w ciągu czterech lat.

Co teraz będzie pańskim priorytetem?
Najważniejsze jest dokończenie budowy drugiej przeprawy przez Wisłę. Toruń ma tylko jeden most drogowy, to zdecydowanie za mało jak na 200-tysięczne miasto. Dzięki tej inwestycji wartej 750 mln zł torunianie nie będą tracić tyle czasu w korkach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj