"Nie ma żadnych rozmów koalicyjnych z SLD i nie będzie. Nie ma żadnych powodów, aby takie rozmowy prowadzić. Naszym koalicjantem jest PSL i wielokrotnie określaliśmy, że docelowo PSL jest naszym koalicjantem także po tych, chcielibyśmy, wygranych dla nas wyborach parlamentarnych. Reszta to są spekulacje medialne" - powiedział w poniedziałek w Poznaniu Grupiński.

Reklama

Dopytywany przez PAP, co będzie, gdy PO zabraknie głosów do stworzenia po jesiennych wyborach parlamentarnych koalicji tylko z PSL, odparł: "Zobaczymy, jaki będzie układ sił w parlamencie. Państwo wiecie, że zaraz po wyborach pojawiają się w Sejmie +wolne elektrony+ w różnych klubach poselskich, wiec nie przesądzajmy dziś jak się ułoży większość sejmowa" - powiedział PAP Grupiński.

Były minister w kancelarii premiera nie obawia się też spadku notowań PO w sondażach.

"Trzeba powiedzieć jedno. W grudniu nasze notowania wyraźnie wzrosły i naturalnym stało się to, że w styczniu przyszła korekta tych grudniowych notowań. Ten proces co roku się powtarza i jest to pewnego rodzaju prawidłowość" - powiedział Grupiński.

Jego zdaniem wpływ na obniżkę notowań miały chaos na kolei, raport MAK i walka z ekspertami o OFE.

"Myślę, że przedświąteczny chaos na kolei przyczynił się w dużym stopniu (do spadku notowań), większość tych badań była robiona w pierwszej połowie stycznia, więc późniejsze wydarzenia nie miały wielkiego wpływu. Także wojna o OFE z ekspertami i Raport MAK mają w tych badaniach swój oddźwięk. Ale myślę, że to jest chwilowe wahnięcie, a nie tendencja. Badania lutowe pokażą, czy dobrze myślę" - podkreślił polityk PO.

Reklama



Według sondażu Instytutu Homo Homini, przeprowadzonego na zlecenie Polskiego Radia, gdyby wybory parlamentarne odbywały się w miniony weekend, na Platformę Obywatelską głosowałoby 34,1 proc., a na Prawo i Sprawiedliwość 27,7 proc. badanych. Na Sojusz Lewicy Demokratycznej swój głos chce oddać 15,3 proc., na Polskie Stronnictwo Ludowe 7,4 proc., a na ugrupowanie Polska Jest Najważniejsza 6,7 proc.

Grupiński odniósł się też do ewentualnego startu w wyborach parlamentarnych posłów zamieszanych w tzw. aferę hazardową Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego.

"Według mojej własnej oceny te spekulacje są przedwczesne. Przecież w sprawie niektórych wątków w tzw. aferze hazardowej śledztwo przedłużono do 7 kwietnia, więc dopiero po tym terminie będziemy wiedzieli jak dalej postępować" - powiedział.

"Sam Mirosław Drzewiecki wstrzymuje się ze swoim zdaniem w tej sprawie do zakończenia postępowania przez prokuraturę i uważam, że robi słusznie. Co do Zbigniewa Chlebowskiego, to trudno by mi było generalnie zalecać umieszczanie go na liście wyborczej, ale od tego są decyzje władz partii krajowych i one się pewnie po zakończeniu postępowania tą sprawą zajmą" - zaznaczył Grupiński.