Szef klubu SLD Leszek Miller mówił w debacie nad expose premiera Donalda Tuska, że gdyby rząd porównać do przedsiębiorstwa, to "prezes tej firmy, jak i główny księgowy, pracują od czterech lat w dziale promocji i marketingu". Właśnie wtedy kamery pokazały rozbawionych Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka.

Reklama

Póxźniej już było mniej zabawnie. Szef klubu Sojuszu atakował, że gdyby expose trwało dłużej, Tusk musiałby powiedzieć, "czy rząd zgodnie z obietnicami obniżył podatki, ograniczył deficyt, uwolnił przedsiębiorców od urzędniczej gehenny, zreformował służbę zdrowia i system emerytalny". "Takie wtedy były zapowiedzi i nikt w tej izbie nie powie, że zostały zrealizowane" - ocenił Miller.

Leszek Miller mówił też o kryzysie. zaczął od słów o kryzysie. "Kryzys jest w przedpokoju, zdjął płaszcz i założył kapcie" - alarmował były szef rządu. Polityk SLD stanowczo jednak odrzucił odrzucił zasadę "im gorzej, tym lepiej".

Zadeklarował wolę współpracy z rządem na niektórych polach, przede wszystkim "podejścia do becikowego i ulg". Przyznał, że expose pokazuje, że najwięcej zyskają najbogatsi.

Miller opowiedział się również za likwidacją podatku rolnego. Postawił ważne pytanie, jak takie rozwiązanie zrekompensuje utratę przychodów samorządów.

Według byłego premiera, już niedługo rząd PO-PSL wprowadzi podatek od nieruchomości. Nie skonkretyzował, czy miał na myśli podatek katastralny.