Dziennik Gazeta Prawana logo

Kryzys kryzysem, a nagrody dla urzędników muszą być

14 grudnia 2011, 06:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kryzys kryzysem, a nagrody dla urzędników muszą być
Shutterstock
Premier obiecywał oszczędności. To jednak nie dotyczy urzędników, mogą spokojnie liczyć na "karpiowe". Premię dostaną wszyscy, niezależnie od wyników.

Jest powód czy nie, szefowie urzędów na koniec roku przyznają wszystkim pracownikom nagrody. Boją się, że jeżeli nie wydadzą 100 proc. środków z funduszu płac, to w kolejnym roku dostaną na nie mniej.

W grudniu urzędnicy otrzymają od 350 zł do 1,5 tys. zł nagrody, tzw. karpiówki na osobę – wynika z sondy „DGP” przeprowadzonej w ministerstwach, urzędach wojewódzkich i ponad 120 samorządach. W ostatnim miesiącu roku czyszczenie funduszy wynagrodzeń w administracji państwowej trwa więc w najlepsze. Dyrektorzy wydają na nagrody nawet te pieniądze, które zaoszczędzili na chorobach i urlopach pracowników (za zwolnienie lekarskie powyżej 33 dni, urlop macierzyński i bezpłatny płaci ludziom ZUS).

– Zamiast racjonalnie wydawać pieniądze i nagradzać najlepszych, szefowie przyznają bonusy po kolei. Bo jeśli stan wykonania budżetu nie będzie w stu procentach zrealizowany, to w przyszłym roku mogą dostać niższą pulę na płace – potwierdza dr Aleksander Proksa, radca prawny, były prezes Rządowego Centrum Legislacji. W efekcie karpiówki trafiają również do tych, którzy na nie nijak nie zasłużyli. Tym samym stają się niczym innym, jak pewnym elementem rocznego wynagrodzenia. W jednych urzędach większym, w innych mniejszym.

Dla przykładu resort obrony narodowej na nagrody przeznaczy około 800 tys. zł. Jeżeli dostanie je każdy urzędnik to średnio wypadnie po 450 zł na głowę. Mazowiecki Urząd Wojewódzki wyda na nagrody 0,5 mln zł. Również samorządy doceniają swoich pracowników. Blisko po 1,5 tys. zł karpiówki otrzymają średnio pracownicy Urzędu Miasta w Chojnicach. W Katowicach na 1075 osób do podziału jest 1,45 mln zł. W efekcie na urzędnika przypadnie po 1,4 tys. zł. Jak twierdzi Dariusz Czapla z katowickiego magistratu, pieniądze na nagrody zostały zaoszczędzone.

Ale nawet te urzędy, które mają kłopoty finansowe, nie rezygnują z bonusów. Niedawno „DGP” pisał, że Urzędowi Miasta w Krakowie zabraknie w przyszłym roku 150 mln zł. Mimo tego prezydent zamierza przekazać dwóm tysiącom urzędników średnio po 800 zł.

Urzędnicza nadgorliwość ma podwójne uzasadnienie. Niewydanie wszystkich pieniędzy grozi nie tylko ich obcięciem w kolejnym roku, ale powoduje też, że nadwyżkę trzeba zwrócić do budżetu państwa. Trochę inny mechanizm działa w samorządach. Tu zaoszczędzone na płacach pieniądze można by było przeznaczyć w przyszłym roku na coś innego: edukację, ochronę zdrowia, drogi. – Dlatego, o ile rozumiem zachowanie szefów urzędów centralnych, o tyle postawy samorządowców pojąć nie mogę – mówi dr Stefan Płażek, adwokat z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W 2010 r. na nagrody dla administracji rządowej wydano 600 mln zł. To prawie 10% całego funduszu wynagrodzeń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj