- przekonywał Donald Tusk na spotkaniu w Sejmie z przedstawicielkami związków zawodowych, m.in. OPZZ i Solidarności.
Reprezentantki pracownic krytycznie odniosły się do planów rządu. pracować na kasieskanowania - pytała wiceprzewodnicząca Polskiej Partii Pracy oraz WZZ Sierpień'80 Elżbieta Fornalczyk. Zaznaczyła, że sama pracuje w hipermarkecie jako kasjerka i nie wyobraża sobie pracy na tym stanowisku tak długo.
Kobiety podkreślały, że wiele z nich oprócz często ciężkiej, fizycznej pracy ma liczne obowiązki związane z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. Przekonywały, że nie będą w stanie pracować tak długo, jak proponuje rząd.
Ich zdaniem alternatywą dla planów rządowych jest, zgłoszona przez OPZZ, propozycja wprowadzenia zmian w ustawie o emeryturach i rentach umożliwiająca przejście na emeryturę - bez względu na wiek - po udokumentowaniu 35 lat składkowych przez kobiety oraz 40 lat składkowych przez mężczyzn.
- powiedział Tusk. Jak tłumaczył, formuła ta . Podkreślił, że rząd myśli o tym, .
Jak mówił, rząd będzie się zastanawiał nad sytuacją kobiet pracujących fizycznie, które . Według niego to grupa .
Tusk ocenił, że konieczne jest precyzyjne wyodrębnienie tych grup, których przedstawiciele naprawdę nie mogą pracować dłużej ze względu na zły stan zdrowia. Jak zaznaczył, chodzi tu głównie o pracowników fizycznych z niskim wykształceniem, które utrudnia lub uniemożliwia przekwalifikowanie się. - podkreślił premier. Zaznaczył jednocześnie, że przywileje w tym zakresie nie mogą być powszechne, bo wtedy wiele osób będzie chciało pobierać emeryturę i równocześnie pracować zawodowo.
Nawiązując do argumentów o trudnościach związanych z łączeniem pracy i obowiązków domowych szef rządu mówił: . Zaznaczył, że chodzi o wypracowanie rozwiązania, które nie będzie jeszcze bardziej utrwalać nierówności, jeśli chodzi o podział obowiązków rodzicielskich między matką a ojcem. Jak dodał, rząd stara się przy okazji reformy emerytalnej znaleźć rozwiązania, które .
Premier zadeklarował też, że jego gabinet podejmie działania, aby jeszcze zanim pojawią się pierwsze odczuwalne efekty reformy emerytalnej, w Polsce istniał powszechny i "względnie tani" dostęp do przedszkoli, a w trochę bardziej odległej perspektywie także do żłobków. - stwierdził.
Jak podkreślił szef rządu, chodzi o to, by pieniądze te samorządy wykorzystały na obniżenie i wystandaryzowanie opłat za przedszkola.