- takim pytaniem wita internautów Anna Zalewska, posłanka PiS, która jest szefową zespołu parlamentarnego ds. energii wiatrowej bezpiecznej dla ludzi i środowiska.
– mówi DGP Anna Zalewska. - pytają dziennikarze - tłumaczy.
Na stronie internetowej posłanki Zalewskiej można przeczytać, że obok hałasu wiatraki emitują jeszcze wibracje i niesłyszalne dla ucha infradźwięki. Ale głównie chodzi o to, że ich budowę planuje się zbyt blisko domów i zabudowań. Zespół parlamentarny chce to zmienić. Dzisiejszą granicę 500 m proponuje podwyższyć do 3 km, choć jeszcze w 2010 r. postulował odległość dwukrotnie niższą. - twierdzi Arkadiusz Sekściński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, organizacji zrzeszającej branżę wiatrową. - tłumaczy ekspert.
Energetyka wiatrowa to dziś najszybciej rozwijająca się gałąź zielonej energii. Polska dotuje ten sektor, bo zobowiązaliśmy się, że w 2020 r. 15 proc. zużywanej energii będzie pochodziło z odnawialnych źródeł. Z 4,5 tys. MW zainstalowanych dziś czystych mocy 2,5 tys. MW przypada na farmy wiatrowe. W tym roku inwestorzy wybudują kolejnych 400 MW, a w przygotowaniu są budowy o łącznej mocy ponad 1 tys. MW.
Na stronie www.stopwiatrakom.ue można znaleźć informację, że obecnie w całej Polsce przeciwko stawianiu wiatraków protestuje 451 miejscowości. Bunt umiejętnie podsycają politycy. Wielkiej kontroli zielonego sektora domaga się Janusz Wojciechowski, kiedyś szef PSL, dziś w PiS. - chwali się Anna Zalewska. Z 41 członków parlamentarnego zespołu, któremu przewodzi, 40 nosi legitymację tego ugrupowania. Są tam m.in. Jan Szyszko, były dwukrotny minister środowiska, Antoni Macierewicz, Zbigniew Kuźmiuk (odszedł z PSL sześć lat temu). Z wiatrakami walczy nawet Tomasz Kaczmarek, były agent CBA. Polityczny rodzynek spoza PiS jest jeden – Jacek Bogucki z Solidarnej Polski.
Leszek Kuliński, wójt pomorskiej gminy Kobylnica, argumenty przeciwników wiatraków określa krótko: - śmieje się, ale zaraz poważnieje. - podkreśla.
W październiku ubiegłego roku budowę kolejnej, już trzeciej, farmy wiatrowej w Kobylnicy zapowiedział czeski CEZ, współpracujący z polską spółką. Inwestorzy kosztem ok. 6 mln zł wyremontują kilka ulic we wchodzącym w skład gminy Kończewie. Dziś 4,5 mln zł wpływów od inwestorów z sektora OZE stanowi 10 proc. rocznego budżetu gminy. - mówi Kuliński.
Anna Zalewska uważa, że korzyści nie równoważą strat. – argumentuje. Branża wiatrakowa w odpowiedzi przywołuje raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2004 r., w którym uznano, że energia wiatrowa jest najmniej uciążliwą dla człowieka formą pozyskiwania energii.