Prezes PiS prezentuje na tablecie przemówienie Piotra Glińskiego, kandydata na premiera rządu technicznego. Kaczyński zaapelował również o ciszę na sali. - Musicie Państwo wiedzieć o czym będziecie dyskutować - mówił prezes PiS.

Reklama

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz odmawiając wcześniej wystąpienia Glińskiemu powołała się na art. 186 regulaminu Sejmu, zgodnie z którym marszałek udziela głosu ministrom, premierowi, prezesowi Najwyższej Izby Kontroli, szefowi kancelarii prezydenta poza kolejnością mówców zapisanych do głosu, ilekroć tego zażądają. W tym trybie marszałek udziela też głosu m.in. pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego, prezesowi Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, Rzecznikowi Praw Dziecka, Prokuratorowi Generalnemu i prezesowi NBP.

Według konstytucjonalistów wystąpienie prof. Glińskiego podczas debaty nad wnioskiem o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu zależało od decyzji Ewy Kopacz. Nie ma precyzyjnych regulacji dotyczących tej kwestii.

Decyzja ws. wystąpienia prof. Glińskiego powinna należeć do marszałek sejmu, ewentualnie po zasięgnięciu opinii Prezydium Sejmu lub Konwentu Seniorów.Jednak według konstytucjonalistów wystąpienie takie byłoby daleko idącym precedensem.

Zarzutów wobec rządu Donalda Tuska jest tyle, że ich przedstawienie zajęłoby cały dzień - powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który przedstawia w Sejmie uzasadnienie wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu. Kaczyński oświadczył, że rząd musi zostać zmieniony, gdyż źle rządzi. Dodał, że ze względu na dużą liczbę błędów i zaniechań rządu, skoncentruje się tylko na wybranych.

Szef PiS podkreślił, że bezrobocie przekroczyło 14 procent, a dwa miliony Polaków jest za granicą. Rząd tymczasem zamraża środki z Funduszu Pracy. Prezes PiS dodał, że około 28 procent zatrudnionych pracuje na umowach krótkoterminowych. Zarzucił przy tym rządowi, że nie interesuje się przestrzeganiem prawa pracy.
Mówiąc o sytuacji w służbie zdrowia, Kaczyński podkreślił, że decyduje w niej pieniądz, a nie dobro pacjenta. Jest to, jego zdaniem, przyczyna ostatnich tragedii chorych dzieci. Prezes PiS podkreślił, że sprawy służby zdrowia nie mogą być regulowane zasadami rynkowymi.


Kaczyński zarzucił też rządowi, że nie robi nic w sprawie polityki prorodzinnej. Podkreślił, że aby rodziło się więcej dzieci, muszą być mieszkania i opieka lekarska, a przede wszystkim trzeba chronić tradycyjne wartości. Dziś mamy nie politykę prorodzinną, ale antyrodzinną - podsumował Kaczyński.

Prezes PiS oświadczył, że rząd podniósł wiek emerytalny bez akceptacji społeczeństwa. W odniesieniu do kobiet jest to, jego zdaniem, okrutne. Zdaniem Kaczyńskiego, rząd chce stworzyć armię ludzi, którzy nie będą mieli pracy ani żadnych świadczeń socjalnych.

Mówiąc o sytuacji w oświacie Kaczyński podkreślił, że w szkołach dochodzi do coraz większej liczby przestępstw. Rząd chce za wszelką cenę obniżyć wiek szkolny, ale nie zrobił nic, żeby zreformować gimnazja i podtrzymać rolę szkoły w podtrzymywaniu tożsamości narodowej. Rozbijacie system oświaty - powiedział Kaczyński dodając, że w ostatnich latach zlikwidowano kilka tysięcy szkół.

Według Kaczyńskiego, środki europejskie, jakie Polska otrzymała na infrastrukturę, w znacznej mierze zostały wykorzystane w sposób nieracjonalny, mimo że były szansą na nadrobienie zaległości jeszcze z poprzedniego wieku.

Rząd podjął to wyzwanie, twierdził, że do Euro 2012 wybuduje 3 tys. kilometrów autostrad i dróg szybkiego ruchu. Wybudował 600, przy czym wprowadził specjalne pojęcie - droga przejezdna, czyli niedokończona - mówił prezes PiS. - Wiemy o ustawionych przetargach, że władza, a także premier wiedzieli o tych sprawach już w 2009 roku i nie było żadnej reakcji - powiedział prezes PiS.

Mieć wielkie pieniądze, nie wybudować dróg. To jest Mount Everest złego rządzenia - zaznaczył polityk.

Jarosław Kaczyński podziękował marszałek Sejmu Ewie Kopacz, że pozwoliła odtworzyć z tabletu fragmenty wystąpienia profesora Glińskiego. Wygłosił on swoje przemówienie programowe w jednej z sal sejmowych, gdyż marszałek nie zgodziła się, aby przemawiał w czasie debaty na sali plenarnej.