Od 2008 r. trwa kryzys - nic nowego. Jest i Trybunał Konstytucyjny, któremu już od lat zarzuca się orzekanie po myśli parlamentu - też nic nowego. Ale niecałe dwa tygodnie temu stała się rzecz bez precedensu: prezes TK Andrzej Rzepliński publicznie powiedział, że trybunał - powołany przecież do ochrony konstytucji, a nie kontroli kondycji finansowej państwa - powinien uwzględniać w swoim orzecznictwie stan finansów państwa, bo gospodarka dołuje i spadają dochody budżetu. W konsekwencji to na sąd konstytucyjny przerzucany jest ciężar oceny możliwości wprowadzenia rozwiązań antykryzysowych.
Rzepliński przekonywał podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, że równowaga budżetowa jest samodzielną wartością konstytucyjną. Dodał również, że w swoich wyrokach TK musi uwzględniać obowiązki prorozwojowe państwa, do których zaliczył m.in. bezpieczeństwo energetyczne i budowę autostrad. Przemówienie spodobało się prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, który wyraził wdzięczność za to, że TK zważa na ograniczenia finansowe państwa.
- przekonywał DGP jeszcze przed zgromadzeniem Andrzej Rzepliński.
- wskazuje Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
Ochrona państwowej kasy
Tak jak w ubiegłym roku, gdy zajmowali się waloryzacją emerytur. Przez zmianę waloryzacji świadczeń z procentowej na kwotową wszyscy emeryci dostali podwyżkę w wysokości 71 zł brutto. Przez decyzję rządu z 2011 r. straciły osoby otrzymujące wysokie, kilkutysięczne emerytury, zyskali zaś najbiedniejsi. Od trybunału zależało, czy 3 mln poszkodowanych dostanie wyrównanie.
TK orzekł, że zmiana zasad waloryzacji świadczeń nie jest sprzeczna z ustawą zasadniczą i tym samym uchronił budżet przed wypłatą ok. 1,8 mld zł. W uzasadnieniu wskazano, że w.
Wyrok nie był jednomyślny: zdanie odrębne zgłosiło aż pięciu sędziów. - przyznaje Rzepliński. Od razu po odczytaniu sentencji orzeczenia pojawiły się zarzuty, że o takim stanowisku zadecydowała ochrona państwowej kasy, a nie sprawiedliwość.
Podobnie sytuacja wyglądała z wydanym w grudniu wyrokiem dotyczącym zamrożenia w 2011 r. wynagrodzeń sędziów oraz zależnych od nich płac prokuratorów. Rząd twierdził, że takie działanie, na którym zaoszczędził 140 mln zł, jest konieczne dla zachowania równowagi budżetowej. Trybunał przyznał mu rację. – uzasadnił stanowisko trybunał.
Nie tylko w działaniach antykryzysowych sąd konstytucyjny wspiera władzę. Choć trzeba przyznać, że źle byłoby, gdyby jego wyroki były oderwane od rzeczywistości, to niepokojąca jest priorytetowa ochrona interesów państwa.
Nie sposób nie dostrzec bezpiecznych dla władzy wyroków niezwiązanych z decyzjami oszczędnościowymi. Sprawa, która znalazła się na wokandzie TK miesiąc temu, również miała uderzyć w budżet. Chodziło o pozbawienie jednostek samorządu terytorialnego udziału w postępowaniu przed komisjami, które zwracały Kościołowi oraz gminom żydowskim mienie zagrabione w PRL.
W efekcie miasta i gminy musiały oddawać mienie własne, bo nie mogły się odwołać od decyzji Komisji Majątkowej (odnośnie do Kościoła katolickiego) oraz Komisji Regulacyjnej ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Wyrok TK mógł mieć znaczenie dla postępowań przed sądami cywilnymi. I znów trybunał stanął po stronie budżetu.
- skomentował orzeczenie prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
Władze tego miasta wyliczyły, że Kościołowi zostało przekazanych prawie 400 ha gruntów, które były własnością gminy. Jeśli więc trybunał orzekłby, że prawo do nich przeniesiono z naruszeniem prawa, wówczas Kraków mógłby dochodzić od państwa odszkodowania. Mogło ono sięgnąć nawet 30 mln zł.
Głośne jest także prorządowe orzeczenie sprzed 13 lat. Wówczas TK - rozpoznając sprawę dotyczącą możliwości pobierania przez państwowe uczelnie opłat za studia wieczorowe i zaoczne - stwierdził, że uznanie niekonstytucyjności przepisów .
Oczywiście zdarzają się wyroki niekorzystne dla państwa, jednak jest ich mniej. Orzeczeniem pociągającym za sobą wypłatę była sprawa rozpatrywana w TK w listopadzie 2012 r. Wyrok sądu konstytucyjnego był korzystny dla tysięcy emerytów, którzy w latach 2009–2010 skorzystali z prawa do świadczenia bez konieczności rezygnacji z pracy. Dla finansów państwa oznacza to, że zaoszczędzone miliony będą musiały zostać zwrócone. Szacuje się, że może chodzić o kwotę 640 mln zł.
Obciążeni lojalnością
Adwokat Jerzy Naumann podkreśla, że należy pamiętać o tym, że trybunał to strażnik konstytucji, a nie sędzia, który decyduje, ile racji przyznać obywatelom, a ile państwu.
Poza tym trybunał zna skutki finansowe uznania niekonstytucyjności przepisów, bo jeśli wyrok uchylający oznacza konieczność poniesienia przez państwo dodatkowych wydatków, prezes TK zobowiązany jest do zapytania premiera o to, jakie środki będą konieczne do wykonania wyroku. Może więc określić termin utraty mocy obowiązującej przez wadliwy przepis po zapoznaniu się z opinią rządu. W takiej sytuacji parlament ma czas, aby poprawić przepisy. - wskazuje Naumann.
- mówi konstytucjonalista Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego.
Granica jest jednak cienka. Stanisław Dąbrowski, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, przemawiając podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, podkreślił, że trybunał nie powinien nadużywać argumentów finansowych do kontroli prawa.
Eksperci są podzieleni. Jedni stwierdzają kategorycznie, że przepis jest zgodny albo niezgodny z ustawą zasadniczą bez względu na to, ile to będzie kosztować. I to jest najważniejsze przy rozpoznawaniu spraw przez trybunał. Inni zwracają uwagę, że aspekt finansowy jest w końcu jednym ze skutków orzeczeń i nie sposób od tego uciec. Problem jednak w tym, w jakim zakresie ten aspekt powinien być albo nie być przesądzający przy wyrokowaniu. A na to nie ma prostej odpowiedzi.
- przestrzega poseł Piotr Zgorzelski z PSL, który reprezentował grupę posłów w jednej z ostatnich spraw przed TK.
Jak decyzja się waży i jakie argumenty padają za określonym wyrokiem? Tego nie wiadomo, gdyż jest to tajemnica sali narad. Dopóki jednak monopol na wybór sędziów TK będzie miał Sejm, dopóty kontrola konstytucyjności norm będzie dokonywana z propaństwowym spojrzeniem. Modelowo, z chwilą przywdziania trybunalskiej togi, sędziowie są zobowiązani chronić konstytucję, a nie interesy grup parlamentarnych. Problem jednak w tym, że trudno całkowicie się od tego odciąć.
- dodaje Grabowska.
Choć stworzenie organu w pełni niezależnego od wpływów politycznych i konkretnych interesów nie jest możliwe, to jednak są pomysły na jego odpolitycznienie. Właśnie ważą się losy zmian w procedurze zgłaszania osób na kandydatów na sędziów TK. Problem w tym, że dotyczą one jedynie etapu początkowego, podczas gdy decydujący jest etap końcowy. On zaś pozostaje bez zmian: sędziego wybiera i wybierać będzie, jeżeli nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym wejdzie w życie, Sejm. A- wskazuje Chmaj. I to większości trudnej do zgromadzenia, tym bardziej że parlamentowi taka zmiana z pewnością nie byłaby na rękę, a nawet byłaby kłopotliwa.
Wyroki TK zależą i będą zależeć zatem w dużej mierze od kultury prawnej i moralnej konkretnego sędziego.
podkreśla Jerzy Naumann. Dodaje, że sumienie sędziów konstytucyjnych powinno być najwyższej próby. Jeśli ten warunek jest spełniony, to - zakładając kompletność wiedzy i doświadczenia życiowego sędziów TK - obywatele powinni czuć się bezpieczni.
Jednak tak naprawdę należy sięgnąć głębiej: trzeba tworzyć dobre prawo, aby TK nie miał dylematów natury politycznej. - podkreśla Naumann.
Dodaje, że wadliwe u swojego zarania prawo uchwalane przez ustawodawcę zmusza Trybunał Konstytucyjny do podejmowania decyzji natury politycznej. przestrzega.