Jestem do szpiku liberalny pod każdym względem. Janusz wydał mi się taki jak ja. Wielki szok przeżyłem, gdy usłyszałem, że jesteśmy partią lewicową - mówi "Rzeczpospolitej" poseł Bartłomiej Bodio. Polityk tłumaczy, że nie chciał prowadzić wojny z Kościołem, a świeckie państwo nie oznacza dyskryminacji. Lewicowcom w Ruchu Palikota brakuje umiaru. Jeśli wspieraliśmy jakąś grupę, to niekoniecznie powinniśmy walczyć z pozostałymi - mówi. Prawa dla ateistów nie oznaczają dominacji ateistów. Postulaty Ruchu Palikota są przerysowane - dodaje.

Bardzo mocny skręt w lewo zrobiliśmy po wyborach, taki wręcz socjalistyczny. Szefową zespołu programowego została Anna Grodzka, która optuje za rozwiązaniami bardzo lewicowymi - opowiada "Rzeczpospolitej" polityk. Uważa też, że lewicowa mniejszość zdominowała całą partię, bo klubowe badania, pokazywały, że aż 60 proc. polityków jest gospodarczymi liberałami. Jego zdaniem posłowie nie mają wpływu na zarząd partii. Mogliśmy sobie pogadać. To wszystko. Czułem się sfrustrowany. Budziłem się rano i nie wiedziałem, czy wieczorem idąc spać, będę liberałem, czy socjalistą - twierdzi.

Poseł Bodio tłumaczy też, że plotki, jakoby Palikot miał świetne kontakty z premierem i PO nie są prawdziwe. Jego informacje z PO często się nie sprawdzały - wyjaśnia. Uderza też w lidera ugrupowania. Jego fascynacje często się zmieniają. Na piedestale byli i Piotr Ikonowicz i Magdalena Środa i Jan Hartman - mówi. Jednak jeden człowiek wzbudził dużo śmiechu w klubie. To energoterapeuta Janusza, trener wschodnich technik medytacyjnych - wyjaśnia. Janusz kazał się każdemu posłowi z nim spotykać, otrzymaliśmy potem różne dziwne zalecenia. Jednemu z posłów kazał się wykąpać w 13 kilogramach soli - tłumaczy. I dodaje, że jemu terapeuta kazał jeść więcej fasoli.

Zdaniem posła fatalne też nastroje w klubie. Szliśmy do Sejmu z nadzieją na sensowną pracę. Wielu potraciło dawne życie, swoje firmy i etaty. Wszystko po to, aby stać się narzędziem, często niezrozumiałej, walki politycznej - mówi. Zdradza też, że Palikot, mimo niepowodzeń w sondażach wciąż wierzy, że będzie premierem. Jest przekonany, że mu się to uda - wyjaśnia Bodio. Tyle, że politycy jego ugrupowania tracą nadzieję. Wszyscy się boją, że partia znalazła się na równi pochyłej. Posłowie są przekonani, że w Europie Plus Ruch Palikota zostanie zmarginalizowany przez ludzi Kwaśniewskiego - tłumaczy.

Bodio nie ma też złudzeń, że ta nowa inicjatywa się skończy źle. Początkowo w partii była nawet wiara, że Kwaśniewski pomoże. Ale już nie ma. Nie wierzą nie tylko liberałowie, ale i frakcja socjalistyczna - wyjaśnia. 

Poseł wyjaśnia też, dlaczego zdecydował się odejść. Wniosek o wotum nieufności dla Nowaka był tylko kroplą, która przelała czarę. Byłem coraz bardziej przytłoczony piętnem Ruchu Palikota - tłumaczy. Rozmawiam z ekspertami i wszystko jest OK, dopóki nie padnie pytanie, z jakiej partii jestem. Po mojej odpowiedzi gaśnie im uśmiech na twarzy. Ruch Palikota nie jest poważną partią - mówi.