Generałowie kierujący Służbą Wywiadu Wojskowego i Służbą Kontrwywiadu Wojskowego mieli pojawić się w parlamencie dziś o godzinie 10:30. Za drzwiami speckomisji, zamkniętymi przed opinią publiczną, mieli posłom opowiedzieć, jak pilnowali bezpieczeństwa samolotu w którym zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 innych osób.
- - mówi poseł Ruchu Palikota Artur Dębski.
Tymczasem w poniedziałek okazało się, że obaj szefowie wojskowych służb nic nie wiedzą o wezwaniu przed komisję.
- - mówi nam Marek Opioła (PiS).
Dotąd pracownicy sekretariatu komisji stosowali inną procedurę. Wezwania trafiały do kierujących służbami faksem i dostarczał je goniec. Pojawiły się sugestie, że na niestandardowe przesłanie zaproszeń mogła naciskać wiceprzewodnicząca komisji Elżbieta Radziszewska.
- - komentuje poseł Artur Dębski z Ruchu Palikota. Podejrzeniem o naciski na pracowników cywilnych Sejmu oburzona jest sama Radziszewska. - - mówi. -
Faktycznie posiedzenia, którego pełen temat brzmiał "Informacja szefów Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego dotycząca nadzoru nad bezpieczeństwem samolotu Tu-154M, numer boczny 101 przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Służbę Wywiadu Wojskowego w latach 2009-2010" nie było w planie prac komisji. Ale taka praktyka nie jest niczym nowym. Zaledwie przed trzema tygodniami odbyło się spotkanie komisji poświęcone "bezpieczeństwu energetycznemu" kraju, by wyjaśnić wątpliwości wobec głośnego memorandum gazowego.
- - deklaruje Marek Opioła. Jednak wiceprzewodnicząca Radziszewska chce innego rozwiązania: -
Jak deklaruje, pilnie zwróci się do marszałek Sejmu Elżbiety Kopacz o szczegółowe wyjaśnienie całego zdarzenia. -- dodaje Radziszewska.