Generałowie kierujący Służbą Wywiadu Wojskowego i Służbą Kontrwywiadu Wojskowego mieli pojawić się w parlamencie dziś o godzinie 10:30. Za drzwiami speckomisji, zamkniętymi przed opinią publiczną, mieli posłom opowiedzieć, jak pilnowali bezpieczeństwa samolotu w którym zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 innych osób.

Reklama

- Jestem jak najdalej od teorii zamachu. Chodziło nam o uzyskanie rzetelnych informacji choćby w kwestii remontów, które odbywały się w rosyjskich zakładach - mówi poseł Ruchu Palikota Artur Dębski.

Tymczasem w poniedziałek okazało się, że obaj szefowie wojskowych służb nic nie wiedzą o wezwaniu przed komisję.

-Dokładnie sprawdziłem, co się wydarzyło. Po raz pierwszy w historii tej komisji wezwania, które podpisałem jako przewodniczący komisji, zostały wysłane zwykłą pocztą, 30 kwietnia - mówi nam Marek Opioła (PiS).

Dotąd pracownicy sekretariatu komisji stosowali inną procedurę. Wezwania trafiały do kierujących służbami faksem i dostarczał je goniec. Pojawiły się sugestie, że na niestandardowe przesłanie zaproszeń mogła naciskać wiceprzewodnicząca komisji Elżbieta Radziszewska.

-Platforma brzydko się chwyta. To fatalny ruch, bo każdy szczegół tej katastrofy powinien być wyjaśniony, aby nie rosły spiskowe teorie - komentuje poseł Artur Dębski z Ruchu Palikota. Podejrzeniem o naciski na pracowników cywilnych Sejmu oburzona jest sama Radziszewska. - To superprofesjonalni ludzie, którzy nigdy nie dali powodów, by oskarżać ich o brak apolityczności - mówi. - To przewodniczący Opioła złamał zasady, jednoosobowo wyznaczając termin i temat posiedzenia spoza planu pracy komisji.

Faktycznie posiedzenia, którego pełen temat brzmiał "Informacja szefów Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego dotycząca nadzoru nad bezpieczeństwem samolotu Tu-154M, numer boczny 101 przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Służbę Wywiadu Wojskowego w latach 2009-2010" nie było w planie prac komisji. Ale taka praktyka nie jest niczym nowym. Zaledwie przed trzema tygodniami odbyło się spotkanie komisji poświęcone "bezpieczeństwu energetycznemu" kraju, by wyjaśnić wątpliwości wobec głośnego memorandum gazowego.

- Spotkanie z szefami służb wojskowych odbędzie się na naszym posiedzeniu 14 maja. Rozumiem, że muszą oni mieć, czas aby solidnie się przygotować - deklarujeMarek Opioła. Jednak wiceprzewodnicząca Radziszewska chce innego rozwiązania: -Komisja nie jest prywatnym folwarkiem przewodniczącego Opioły. Łamiąc regulamin zwołał jednoosobowo komisję, bez dyskusji wśród jej członków. A skandalem jest, że bezpodstawnie obciążani zarzutami są merytoryczni pracownicy Sejmu.

Jak deklaruje, pilnie zwróci się do marszałek Sejmu Elżbiety Kopacz o szczegółowe wyjaśnienie całego zdarzenia. - Nie jestem przeciwna wyjaśnianiu przyczyn katastrofy, ale powinno się to odbywać zgodnie z procedurami - dodaje Radziszewska.