Spór o uchwałę wołyńską to czysta polityka. Tak brak jednomyślności w sprawie tekstu dotyczącego upamiętnienia zbrodni na Wołyniu komentuje Grzegorz Schetyna. Dziś posłowie ponownie zajmą się projektem uchwały.Szef komisji spraw zagranicznych uważa, że zapis o znamionach zbrodni ludobójstwa jest wystarczająco mocny, bo nie otwiera złych emocji w relacjach polsko-ukraińskich. Schetyna podkreśla, że jeśli ktoś eskaluje i dodaje emocje do tej trudnej sprawy, nie pomaga w ustaleniu prawdy historycznej.

Grzegorz Schetyna zaznaczył, że przyjmowanie uchwał ma sens wtedy gdy tekst uzgodniony jest na komisji, a później przyjęty w Sejmie przez aklamację. Polityk tłumaczył, że spieranie się o zapisy jest złe dla polskiego parlamentu, a ktoś kto doprowadza do takiej sytuacji tworzy zły wizerunek Sejmu.

Z kolei za twardymi słowami w uchwale jest SLD. Lewicowe ugrupowanie chce, by w uchwale sejmowej zbrodnia wołyńska była określona mianem ludobójstwa. Według szefa SLD Leszka Millera, użycie sformułowania "znamiona ludobójstwa" byłoby zamazywaniem historii, bo wyczerpane są wszystkie znamiona definicji ludobójstwa. Miller dodaje, że SLD będzie przeciwne ustanowieniu dnia pamięci zbrodni wołyńskiej na 11 lipca.

Argumentuje też, że nie ustalono dotąd dnia pamięci ofiar hitleryzmu ani stalinizmu. Szef SLD jest przekonany, że uchwała w Sejmie powinna być przyjęta przez aklamację, bo w innym wypadku w piątek będziemy świadkami gorszącej dyskusji. Miller dodaje, że Sejm powinien ograniczyć przyjmowanie historycznych uchwał. Jego zdaniem, są one przyjmowane są zbyt często. Jak do tej pory nie udało się uzgodnić tekstu, który Sejm mógłby przyjąć przez aklamację.

Większość historyków i ekspertów prawa popiera stanowisko Leszka Millera. Zdaniem badaczki historii zbrodni wołyńskiej Ewy Siemaszko proponowane przez PO określenie jest nie do przyjęcia, ponieważ nie oddaje prawdy z punktu widzenia historycznego i prawnego. Zdaniem ekspertki w prawie międzynarodowym nie ma takiego określenia jak "czystka etniczna o znamionach ludobójstwa", które jej zdaniem jest "pokrętnym wyrażeniem". Siemaszko podejrzewa, że intencją autorów było prawdopodobnie danie satysfakcji rodzinom ofiar zbrodni, z drugiej nie narażanie się Ukrainie.

Z kolei prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński zwraca uwagę, że kontrowersyjny zapis oddaje charakter zbrodni, ponieważ jak tłumaczy jeśli coś ma znamiona ludobójstwa, jest ludobójstwem. Zarazem doktor Kamiński podkreśla, że najważniejsze jest by tę debatę zdominowała chęć powiedzenia prawdy o tamtej zbrodni ale też oddania hołdu ofiarom, po to by ta sprawa nie stała się elementem bieżącej rywalizacji partyjnej.