Dziennik Gazeta Prawana logo

Nagroda. Oto urzędnicza wersja oszczędności

28 sierpnia 2013, 06:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Posiedzenie rządu
Urzędnicza wersja oszczędności? Nagroda/Agencja Gazeta
Szefowie instytucji państwowych, w tym administracji rządowej, nie chcą słyszeć o redukcjach urzędników i cięciach ich pensji.

Jutro w Sejmie przy okazji prac nad nowelizacją budżetu szef kancelarii premiera oraz minister administracji i cyfryzacji poinformują posłów, ile jeszcze w tym roku będą nas kosztować urzędnicy. Z naszych danych wynika, że pomimo kryzysu dyrektorzy generalni urzędów zbytnio nie oszczędzali.

Zgodnie z ustawą o służbie cywilnej na nagrody powinno się wydzielić przynajmniej 3 proc. z całego funduszu wynagrodzeń. I urzędy z tego chętnie korzystają. Niektóre przekroczyły ten wskaźnik blisko trzykrotnie, np. w MON wyniósł on 8,2 proc. W efekcie urzędnicy w niektórych instytucjach mogli liczyć na gratyfikacje sięgające jednorazowo nawet 18 tys. zł.

W Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim nagradzano kwotami od 75 zł do 5,2 tys. zł. W Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim najniższa nagroda w tym roku wyniosła 660 zł, a najwyższa 8,5 tys. zł. W zachodniopomorskim można liczyć już nawet na 8 tys. zł. W Ministerstwie Rozwoju Regionalnego wahają się one od 700 zł do 5 tys. zł, w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego od 1,5 do 10 tys. zł, a w resorcie pracy średnia nagroda dla urzędnika w ostatnich ośmiu miesiącach wyniosła ponad 2 tys. zł.

Rekordy bije resort skarbu. Tam niektórzy urzędnicy dostają nawet 18 tys. zł. Mimo naszych ponagleń maksymalnej wysokości nagród nie chcieli podać szefowie resortów administracji i cyfryzacji, spraw wewnętrznych, spraw zagranicznych i gospodarki.

Ministerstwa, w których przyznawano wysokie nagrody, nie chcą ujawniać, za co urzędnicy je dostawali. – – kwituje Magdalena Kobos, rzecznik MSP. Rzecznik resortu pracy Janusz Sejmej twierdzi z kolei, że na najwyższe nagrody mogli liczyć ci, którzy pracują po godzinach i przychodzą do pracy nawet w sobotę.

Eksperci nie kryją zaskoczenia wysokością bonusów. Zwłaszcza że rząd boryka się z dużą dziurą budżetową.

– oburza się dr Aleksander Proksa, były sekretarz Rady Ministrów.

Według niego premier powinien zalecić dyrektorom generalnym, aby zaprzestali rozrzutności. Skrajnym rozwiązaniem byłaby nowelizacja ustawy blokująca wydawanie pieniędzy na tak wysokie gratyfikacje.

– przekonuje Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. –

Apetyt niektórych szefów urzędów jest jednak jeszcze większy. Wciąż szukają rezerw, aby zwiększyć zatrudnienie, bo – jak twierdzą – obecna liczba urzędników nie wystarczy im do realizacji kolejnych zadań. Ofert pracy w administracji rządowej nie brakuje. Wczoraj było ich aż 219.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj