Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekstraklasa miast. Oni najlepiej wydają pieniądze z Brukseli

19 maja 2014, 07:06
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Pieniądze
Pieniądze/Shutterstock
Wybory samorządowe dokładnie za pół roku. Z tej okazji DGP stworzył ranking miast, które w ostatnich latach najlepiej radziły sobie finansowo.

Skuteczne pozyskiwanie unijnych pieniędzy może stać się dla prezydentów największych metropolii przepustką do kolejnej kadencji. Jednym z kluczowych czynników świadczących o kondycji samorządu jest bowiem poziom wykorzystania (zarówno przez samorząd, jak i np. działających tam przedsiębiorców) funduszy z UE. Wśród największych miast liderem w tej kategorii jest Gdańsk, gdzie dotacje unijne na jednego mieszkańca (zgodnie z rządowymi danymi na portalu mapadotacji.gov.pl) przekroczyły aż 13,7 tys. zł.

Wśród mniejszych niepodzielnie rządzi 180-tysięczny Rzeszów, który odnotował niewiele gorszy wynik niż stolica Pomorza – tam dotacje per capita wyniosły nieco ponad 13 tys. zł. Jak mówi DGP prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc, to efekt korzystnych wskaźników demograficznych wyróżniających miasto na tle regionu. –

Dodaje, że ludzie ci pracują głównie w branżach, w których Rzeszów zamierza się specjalizować – lotnictwie, informatyce czy przemyśle farmaceutycznym. Przy tak sprofilowanych specjalizacjach dotacje spływają na Podkarpacie szerokim strumieniem.

Inwestycje mają swoją cenę

Intensywną konsumpcję pieniędzy z UE miasto okupiło jednak znacznym wzrostem zadłużenia – z nieco ponad 30 proc. w 2009 r. (tuż przed rozpoczęciem się obecnej kadencji władz samorządowych) do niemal 50 proc. w 2013 r.

Na przeciwległym biegunie znalazła się Bydgoszcz (5,3 tys. zł dotacji UE na mieszkańca). Jak tłumaczy nam skarbnik miasta Piotr Tomaszewski, miasto nie czerpało pieniędzy z ostatniej perspektywy unijnej na tyle, na ile by mogło. – – ubolewa skarbnik Bydgoszczy.

Ile jest w kasie?

Wskaźniki zadłużenia samorządów pokazują, że kryzys i dofinansowanie unijnych inwestycji odcisnęły swoje piętno na budżetach największych miast. W jedenastu w widoczny sposób wzrosło zadłużenie. Przykładowo w Szczecinie z 20 do ponad 50 proc. w relacji do dochodów. W kilku innych, m.in. Łodzi, Białymstoku i Poznaniu, również przekracza wysoki poziom 50 proc. Są jednak i takie miejscowości jak Warszawa, Toruń czy Kraków, gdzie zadłużenie spadło. W stolicy utrzymuje się na poziomie poniżej 40 proc. W Krakowie z prawie 59 proc. spadło do 49 proc. Cięcia były konieczne: tak wysoki dług ograniczał zdolność kredytową i uniemożliwiał miastu zaciąganie kolejnych zobowiązań.

Samorządowi prymusi

Jak się okazuje, najmniej zadłużonym miastem jest obecnie Olsztyn, w dobrej sytuacji jest także Gdańsk. Teresa Blacharska, skarbnik tego miasta, tłumaczy, że to m.in. efekt zmiany struktury długu.

w – dodaje Blacharska.

Obecny stan finansów samorządów będzie miał duże znaczenie przy korzystaniu z kolejnego unijnego budżetu, gdyż ci najbardziej zadłużeni mogą mieć kłopoty z wygospodarowaniem pieniędzy na własny wkład do unijnych projektów. A to może zaszkodzić włodarzom.

Idą wybory

Efektywne wydawanie unijnych pieniędzy może być skutecznym orężem w walce wyborczej. Zwłaszcza te, które widać gołym okiem i z których ludzie mogą bezpośrednio korzystać – np. drogi, baseny etc. – – zauważa dr Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Przecinanie wstęgi przy okazji oddawania do użytku nowych inwestycji to żelazny punkt repertuaru w każdej kolejnej kampanii wyborczej. Mało który prezydent miasta, zwłaszcza jeśli w ciągu całej kadencji nie był szczególnie efektywny, odmówi sobie przyjemności "podarowania" mieszkańcom nowej drogi czy linii tramwajowej. Tylko od nas zależy, czy potraktujemy te – często spektakularne – inwestycje jako typowo wyborcze błyskotki, czy jednak uznamy, że warto było mimo wszystko na nie czekać.

Zdaniem Jarosława Flisa w największych miastach – Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu czy Krakowie – zmiana włodarzy może nastąpić właściwie jedynie w przypadku spektakularnego niepowodzenia obecnych prezydentów. Jeśli żadnej wpadki nie zaliczą, nie będą musieli szczególnie mocno obawiać się konkurentów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Autor bez zdjęcia
Grzegorz Osiecki

Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Tomasz Żółciak

Dziennikarz zajmujący się tematami politycznymi, współautor podcastu „Z drugiej strony". Związany z DGP nieprzerwanie od 2010 roku. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Centrum Europejskiego UW.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj