Były wicepremier, a dziś prawnik, Roman Giertych cytował artykuł z kodeksu karnego, w którym mowa, że każda osoba, która ujawnia stenogram z nielegalnego podsłuchu popełnia przestępstwo zagrożone karą więzienia do lat 2. - - przekonywał.
Giertych zgodził się, że nalot na redakcję "Wprost" był fuszerką prokuratury i przeszukania powinno się dokonać dopiero po postawieniu zarzutów przedstawicielom redakcji "Wprost".
mówił Giertych i dodał że najprawdopodobniej już niedługo dowiemy się, kto wykonał i zlecił nagrania.
mówił Giertych. Jego zdaniem dziennikarze zasłaniają się dobrem publicznym, tylko są różne oceny, co nim jest.
- odcinał się z kolei Jacek Kondracki. Jego zdaniem ludzie mają prawo poznać treść nagrań i działań redakcji broniłby interesem publicznym.
- ripostował Giertych.
Giertych: Jak dowiemy się więcej o źródle nagrań, to może się okazać, że mamy do czynienia ze zorganizowaną grupą przestępczą.
— Kropka Nad I (@KropkaNadI) czerwiec 23, 2014
Były wicepremier do studia przyniósł też fragmenty akt sprawy, jaka toczyła się przeciwko Sławomirowi Latkowskiemu. Wyrok w tej sprawie już się zatarł. CZYTAJ WIĘCEJ o przeszłości redaktora naczelnego "WPROST">>>>
- mówił Giertych.
Rozmowę w studio TVN24 na bieżąco komentowano na Twitterze:
Giertych, żeby odwrócić uwagę od taśm PO wyciągnął stary i zatarty wyrok @LatkowskiS. Grozi więzieniem dziennikarzom. Nerwy w PO puszczają?
— Andrzej Rozenek (@ARozenek) czerwiec 23, 2014
Ciekawe. Giertych stał się ulubieńcem salonu i elity. Zycie jest przewrotne ;)
— Burzynska Agnieszka (@BurzynskaAga) czerwiec 23, 2014