Błaszczak powiedział, że sprawę incydentu z limuzyną prezydenta Andrzeja Dudy wyjaśni do końca prokuratura. - - mówił Błaszczak dziennikarzom w Brukseli po zakończeniu spotkania ministrów spraw wewnętrznych państw UE.
Jego zdaniem wypadek limuzyny prezydenta to właśnie "rezultat zaniedbań, nieodnawiania floty, którą dysponuje BOR, błędnych procedur" wprowadzonych przez poprzednich szefów Biura Ochrony Rządu.
Zwrócił uwagę, że byli ministrowie spraw wewnętrznych nie komentują wewnętrznych ustaleń BOR w sprawie incydentu. - - dodał Błaszczak.
Pytany, czy planuje dalsze dymisje w BOR, Błaszczak odparł: - - mówił Błaszczak, dodając, że jego zdaniem "chodzi o sondaże", które pokazują wysokie poparcie dla PiS. - - ocenił minister.
- powiedział. - - dodał.
W ubiegły piątek w samochodzie, którym podróżował prezydent, doszło do uszkodzenia opony tylnego koła, w wyniku czego auto wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu. Nikomu nic się nie stało. Przyczyny zdarzenia badał zespół powołany przez szefa BOR płk. Andrzeja Pawlikowskiego. Nadal trwa postępowanie prokuratury i policji.
W czwartek wiceszef BOR płk Jacek Lipski przedstawił wewnętrzne ustalenia ws. incydentu z limuzyną prezydenta. Według niego czynności sprawdzające wykazały, że dwie instrukcje podpisane przez poprzednich szefów BOR - gen. Krzysztofa Klimka z 2013 r. i gen. Mariana Janickiego z 2009 r. - "są niezgodne z normami bezpieczeństwa, które przewidział producent pojazdu, obowiązującymi w 2010 r. (roku produkcji auta - PAP) w odniesieniu do opon dla samochodu BMW 7 High Security.
Poinformował też, że zwolniono dyrektora zarządu BOR, który odpowiada za transport VIP-ów.