Dziennik Gazeta Prawana logo

Szewach Weiss: Od lat toczy się już III wojna światowa...

30 października 2016, 18:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Szewach Weiss
Szewach Weiss/Agencja Gazeta
"Napad na Polskę byłby dzisiaj początkiem takiej wojny. Dlaczego więc wierzę, że to się nie wydarzy? Ponieważ gdybym nie wierzył, to znaczyłoby, że nie wierzę w NATO, Unię Europejską, Stany Zjednoczone i ludzką solidarność... Lepszej odpowiedzi nie mam" - mówi na łamach "Dziennika Gazety Prawnej" Szewach Weiss w rozmowie z Marcinem Zaborskim z RMF FM.

Marcin Zaborski: Uspokoi mnie pan, panie profesorze?

Szewach Weiss: A czym się pan martwi?

Czytam w gazetach, że nadchodzi III wojna światowa. A na uniwersytetach naukowcy organizują debaty pod hasłem: Czy Europie grozi nowy konflikt?

W tradycji i religii żydowskiej mówimy, że czas proroków się skończył... Prosiłbym więc moich przyjaciół – naukowców i dziennikarzy – aby nie stawiali się w pozycji proroków. Było już przecież tyle niespodzianek odnoszących się do political fiction. Kto by wcześniej pomyślał, że Donald Trump może być kandydatem na prezydenta USA? I kto sobie kiedyś wyobrażał, że rozpadnie się Związek Radziecki? To jedna sprawa. A z drugiej strony muszę powiedzieć, że nie pamiętam takiego czasu w historii, żeby gdzieś nie toczyła się wojna. Choć oczywiście po 1945 r. mieliśmy nadzieję, że to się już nie powtórzy. Miałem tę nadzieję, gdy byłem dzieckiem i Armia Radziecka nas – Żydów – wyzwalała. Wychodziłem wtedy z piwnicy, w której ukrywaliśmy się z rodzicami i przeżyliśmy dzięki Sprawiedliwym wśród Narodów Świata. Żegnaliśmy się ze szczurami i wszami oraz z uczuciem paskudnego głodu i myśleliśmy, że to była ostatnia wojna.

Oczywiście nie była...

Długo można wyliczać. Na Bliskim Wschodzie – Egipt, Jemen, Syria. Wojny domowe między lewicą a prawicą w Ameryce Południowej. Totalitarne, faszystowskie, dzikie reżimy w Argentynie, Chile, Urugwaju i Kolumbii. Do tego Sudan, Nigeria, Kambodża czy Jugosławia. Napięcia między Koreą Północną i Południową. Okropne ludobójstwo w Rwandzie, na granicy Szoah. Świat nie był spokojny. A poza tym od lat toczy się już III wojna światowa, to znaczy wojna z terroryzmem, która nie ma końca i nie obowiązują w niej żadne reguły. Przeciwnika, teraz Państwo Islamskie, nie można całkowicie zniszczyć i nie można zawrzeć z nim porozumienia pokojowego czy doprowadzić do zawieszenia broni. I w związku z tym, że raz po raz dochodzi do ataków – a to w Londynie, a to w Paryżu czy Nicei – istnieje poczucie ciągłego zagrożenia i niepewności. Terror tworzy sytuację psychologiczną, w której nikt nie wie, co się stanie jutro, gdzie i komu. To jest właśnie moc terroru i w ten sposób ci, którzy po niego sięgają, realizują swój cel. I choć nie ma tu konkretnego frontu, wystarczy kilka tysięcy zawodowych terrorystów, by cały świat żył w strachu.

Ale obok wojny z terroryzmem mamy jeszcze zupełnie inny front, który potencjalnie wciąż może się otworzyć. Widzimy to, kiedy patrzymy na Wschód. Rosjanie organizują ćwiczenia obrony cywilnej, które obejmują 40 mln obywateli i 200 tys. ekspertów. U wielu to może budzić obawy.

I ja te obawy rozumiem. Czuję je... Siedzimy i rozmawiamy w pobliżu warszawskich Łazienek. Patrzę na ten park w kolejne niedziele, kiedy spokojnie spaceruje w nim tak wielu młodych ludzi z dziećmi. A młoda para z dziećmi to zawsze nadzieja na przyszłość. Taka piękna codzienność! Ale obserwując ją, żyję w dwóch światach. Przypominam sobie wojenne czasy. Nie było mnie wtedy w Warszawie, ale wiem, co się tu działo. Zastanawiam się, jak wyglądało wówczas to konkretne miejsce. Idąc ulicami – Parkową, Belwederską i Gagarina – myślę, jak wyglądały 80 czy 70 lat temu i co się wtedy na nich działo. A patrząc na starszych ludzi, którzy tutaj spacerują, zastanawiam się, o czym myślą. Jakie mają wspomnienia? Bo dobrze wiem, że Polska ma traumę. Zawsze była w miejscu niewygodnym z geopolitycznego punktu widzenia.

I to się nie zmieniło.

Kiedyś jeden z moich znajomych, starszy człowiek, opowiadał mi, że gdy na początku lat 50. wyjechał z naszego miasteczka, Borysławia, trafił do Kazachstanu albo Uzbekistanu, gdzie sąsiedzi pytali go, skąd pochodzi. Odpowiadał, że przyjechał z Polski. Dopytywali go więc, gdzie jest ta Polska. A kiedy tłumaczył, że to kraj leżący między Rosją a Niemcami, zdziwieni odpowiadali mu pytaniem: czy może istnieć samodzielne państwo między Rosją a Niemcami?

Kup w kiosku lub w wersji cyfrowej


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj