KPRM przekonuje, że "decyzje związane z organizacją lotu były wykonywane zgodnie z procedurami, w żadnym momencie nie było narażone bezpieczeństwo lotu".
- czytamy ponadto na stronie KPRM.
Czy delegacja rządu polskiego udała się do Wielkiej Brytanii jednym samolotem?
Jeśli delegacja polskiego rządu poleciała do Wielkiej Brytanii na pokładzie jednego samolotu – czy nie było to sprzeczne z zasadami bezpieczeństwa, które powinny być stosowane w odniesieniu do najważniejszych osób w państwie?
Dlaczego na pokładzie samolotu Embraer znaleźli się jednocześnie: premier, wicepremier, szefowie MSZ, MON, MSW i dowódca operacyjny sił zbrojnych?
Kto przygotowywał ten lot?
Kto jest odpowiedzialny za takie skompletowanie pasażerów lotu?
Na podstawie jakiej instrukcji podjęto decyzje o zmianie listy pasażerów?
Czy CASA miała drugą załogę na wypadek opóźnienia lotu?
O jakiej „niejawnej” instrukcji HEAD mówiła p. Minister B. Kempa?
Ile miejsc ma Embraer? Czy to prawda, że na pokładzie znalazło się więcej osób niż jest miejsc w samolocie?
DGP: Taki opis wydarzeń pomija zamieszanie, które towarzyszyło ustaleniu, kto ma wysiąść
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przekonuje, że nie została złamana instrukcja HEAD, która reguluje transport najważniejszych osób w państwie. TVP Info ujawniło z kolei kulisy ustaleń dotyczących tego, jak doszło do połączenia pokładów embraera i CAS-y. Decyzja miała być uzgodniona o godzinie 15.48. KPRM przekonuje, że: „wszyscy pasażerowie mieli miejsca w samolocie. W żadnym momencie liczba pasażerów nie była większa niż ilość miejsc. Na potrzeby tego lotu było 67 miejsc. Do samolotu na podróż powrotną wpuszczone zostało, po uprzednim uzgodnieniu z PLL LOT, 67 osób”. „Pozostałe osoby, które towarzyszył delegacji, miały wracać samolotem CASA. Ostatecznie kapitan samolotu podjął decyzję o opuszczeniu samolotu przez 8 osób. To polecenie zostało natychmiast wykonane i samolot mógł bez problemu wylecieć do Polski” – czytamy dalej.
Taki opis wydarzeń pomija zamieszanie, które towarzyszyło ustaleniu, kto ma wysiąść (zarówno spośród dziennikarzy, jak i przedstawicieli delegacji rządowej).
KPRM odniósł się również do zarzutu o złamanie instrukcji HEAD, formułowanego przez opozycję. W DGP napisaliśmy, że na pokładzie nie było prezesa Rady Ministrów i jego pierwszego zastępcy, czego zakazuje ta instrukcja. Problem jednak w tym, że w polskim systemie politycznym nie ma funkcji pierwszego zastępcy prezesa Rady Ministrów.