Gowin - obecnie wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego - stał na czele resortu sprawiedliwości, gdy wybuchła afera Amber Gold. Funkcję szefa tego resortu pełnił w rządzie PO-PSL od listopada 2011 r. do maja 2013 r.
Jak mówił w czwartek przed komisją śledczą ds. Amber Gold, "nie widzi podstaw do tego, żeby obarczać (b. premiera, Donalda) Tuska zarzutem, że wiedział o aferze i nie reagował, albo że wiedział o aferze i czerpał z tego jakieś korzyści, bądź tolerował czerpanie korzyści przez ludzi ze swojego otoczenia". wskazał Gowin.
Zaznaczył jednocześnie, że odpowiedzialność polityczną za tę aferę ponosi koalicja PO-PSL, w tym on sam, jako były polityk Platformy, jest za nią współodpowiedzialny.
Zdaniem Gowina w sprawie Amber Gold egzamin zdały natomiast dwie instytucje: Ministerstwo Gospodarki oraz Komisja Nadzoru Finansowego.
Jak ocenił, szef Amber Gold Marcin P. w całej sprawie był "słupem", a "rzeczywistych sprawców afery nie znamy". - uzasadniał.
Według Gowina poważnie trzeba traktować hipotezę, że za Amber Gold stali funkcjonariusze służb specjalnych.zaznaczył.
- mówił Gowin, odpowiadając na pytania członków komisji śledczej.
- dodał.
Podkreślił, że w efekcie tego już 16 sierpnia 2012 r. złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez jednego z kuratorów. wskazał. Wymienił tu sądy rejonowe: w Gdańsku, Starogardzie, Malborku oraz Kościerzynie. Jak dodał, postępowania wszczęto też wobec kuratorów z Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe.
Andżelika Możdżanowska (PSL) pytała go, czy podtrzymuje swoją opinię, że w przypadku afery Amber Gold mieliśmy do czynienia z "państwem teoretycznym" i gdyby dobrze funkcjonowała prokuratura i urzędy, nie byłoby tej afery. Gowin odpowiedział, że zdecydowanie podtrzymuje tę opinię.
Pytany był też, czy wymiar sprawiedliwości również był w jego ocenie "teoretyczny". Odparł, że ze stwierdzenia, że państwo zawiodło w jakieś ważnej sprawie, nie wynika, że państwo zawodzi w każdej innej sprawie. ocenił.
- wymieniał.
Witold Zembaczyński (Nowoczesna) pytał o słowa Gowina z poprzedniej kadencji Sejmu, że komisja śledcza ds. Amber Gold jest niepotrzebna.
- odpowiedział Gowin.
Zaznaczył jednocześnie, że ws. Amber Gold nie wszystkie instytucje w państwie zawiodły. Wskazał, że "co najmniej o działaniach dwóch instytucji w tej sprawie można mówić w superlatywach". powiedział Gowin. Według niego drugą taką instytucją, która "bardzo dobrze zdała egzamin", jest Komisja Nadzoru Finansowego. mówił Gowin.
- ocenił. Jak dodał, fakt, iż tak ważne pismo, wysłane przez przewodniczącego KNF i adresowane bezpośrednio do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, nie dotarło do jego rąk, "jest niestety miażdżącym oskarżeniem przeciwko prokuraturze, dowodem na - w najlepszym razie - ogromną niesprawność funkcjonowania tej instytucji".
Chodzi o pismo z końca listopada 2011 r., które Jakubiak wysłał do Seremeta. Zawierało ono krytyczne uwagi na temat postępowania ws. Amber Gold prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz. Pismo to nie trafiło jednak do Seremeta - zostało przekazane do departamentu postępowania przygotowawczego PG, który skierował je do zastępcy prokuratora apelacyjnego w Gdańsku, a stamtąd trafiło do gdańskiej prokuratury okręgowej.
Szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) pytała z kolei Gowina, kogo po wybuchu afery zdymisjonował ówczesny premier. odpowiedział. dodał.
Gowin tłumaczył, że premier Tusk miał pretensje do ówczesnego szefa ABW o to, że Agencja nie poinformowała go, że jego syn Michał podejmuje współpracę z "instytucją biznesową podejrzaną". Chodziło o linie lotnicze OLT Express należące do Amber Gold. powiedział. - mówił.
W ocenie Gowina zatrudnienie syna premiera Tuska w OLT Express, której głównym udziałowcem było Amber Gold, było "znakomitą osłoną" i "formą uwiarygodnienia się przestępców" stojących za tą aferą. - odpowiedział Gowin.
- dodał.
Odniósł się też do spotkania z 20 sierpnia 2012 r. w Gdańsku, podczas którego spotkał się z przedstawicielami tamtejszego wymiaru sprawiedliwości (uczestniczyli w nim m.in. ówczesny prezes gdańskiego SO Ryszard Milewski i prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku Anna Skupna). Jak mówił, on i jego współpracownicy odnieśli wrażenie, że mieli do czynienia "z próbą wprowadzania ministra sprawiedliwości w błąd ze strony co najmniej" Milewskiego.
- wskazywał Gowin.
- mówił.
Amber Gold - firma powstała na początku 2009 r. - miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. 13 sierpnia 2012 r. ogłosiła likwidację; tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej oszukano w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.
Do Amber Gold należały powstałe w połowie 2011 r. linie lotnicze OLT Express, których upadłość ogłoszono latem 2012 r. Później okazało się m.in., że ze spółką OLT Express współpracował, pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku, syn ówczesnego premiera, Michał Tusk. Badająca ten wątek łódzka prokuratura umorzyła śledztwo. Śledczy stwierdzili, że syn szefa rządu, pracując dla należących do Amber Gold linii lotniczych OLT, nie działał na szkodę Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.