Ryszard Milewski - obecnie sędzia Sądu Okręgowego w Białymstoku - zeznaje przed sejmową komisją śledczą do sprawy Amber Gold. Wcześniej był on prezesem Sądu Okręgowego w Gdańsku. W kontekście sprawy Amber Gold zaczął być wymieniany po rozmowie telefonicznej, jaką we wrześniu 2012 roku przeprowadził z osobą podającą się za pracownika kancelarii premiera (był to Paweł M., który - jak twierdzi - dokonał "prowokacji dziennikarskiej").
Brejza drążył w swoich pytaniach możliwy związek pomiędzy prowokacją wobec Milewskiego i Marcinem P.
(Andrzej) - pytał Brejza sędziego.
- odparł Milewski, zaznaczając, że sprawę zna jedynie pobieżnie z prasy. Wątek ten podjął w trakcie swoich pytań także poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński, który stwierdził, że Paweł M. .
Poseł Brejza chciał również wiedzieć, czy świadek zna treść SMS-ów pomiędzy Pawłem M. a Marcinem P., w których ? Poseł Platformy Obywatelskiej uzupełnił, że chodzi o powoływanie się na wpływy, możliwość kontaktu ze strony Pawła M.
- podkreślił Milewski.
Dopytywany przez Brejzę, czy jego sprawa, , Milewski odparł: - .
Brejza zaznaczał w swoich pytaniach, że M. nie był zatrudniony jako dziennikarz w żadnej redakcji ani nie współpracował z podmiotem zarejestrowanym w sądzie jako redakcja prasowa. Indagował świadka o szczegóły postępowania przeciw Pawłowi M., w którym Milewski ma status pokrzywdzonego.
W marcu 2014 r. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze postawiła Pawłowi M. zarzuty podawania się za pracownika KPRM, posługiwania się podrobionym dokumentem, a także - wyłudzenia pieniędzy od szefa Amber Gold. M. grozi do ośmiu lat więzienia.
(w tej sprawie - przyp. red.) - chciał wiedzieć Brejza.
Sędzia Milewski odparł, że nie wie. Dopytywany, czy wiadomo mu, M., zaznaczył, że nie pamięta dokładnie. Dodał, iż mógł czytać o tej sprawie w jakimś artykule prasowym, że Pereira naradzał się z M.,
- podkreślił świadek.
Poseł PO pytał także, czy w postępowaniu przeciw Pawłowi M. prokurator zbadał, czy M. . Milewski zasłonił się jednak niewiedzą.
O prowokacji wobec Milewskiego napisała we wrześniu 2012 r. "Gazeta Polska Codziennie". Jak podała, 6 września do ówczesnego prezesa gdańskiego sądu okręgowego Ryszarda Milewskiego zadzwonił mężczyzna podający się za asystenta szefa kancelarii premiera. Milewski miał mówić, że może dostosować termin posiedzenia sądu ws. zażalenia na aresztowanie Marcina P.; miał też umówić się na spotkanie z premierem: wstępnie wyznaczono datę 13 września.