Na pytanie dziennikarza RMF, czy na San Escobar będziemy jeździć bez wiz, Witold Waszczykowski odpowiada od razu: -
Jak dodaje, śmieszy go to zainteresowanie jego pomyłką językową. - - mówi szef dyplomacji. A na żart, że na San Escobar są przecież urocze plaże, jak choćby plaża Esperal, Waszczykowski odpowiada, że można na nią dotrzeć tramwajem.
Odnosząc się już do swojej misji w ONZ, która miała przynieść Polsce rangę niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ i w czasie której zaliczył wpadkę z państwem San Escobar, minister spraw zagranicznych podkreśla, że to dla naszego kraju ogromna szansa na zaistnienie w poważnym gronie.
Internet jest bezlitosny i nie chce wybaczyć Waszczykowskiemu jego przejęzyczenia, jakiego dopuścił się w Nowym Jorku po spotkaniu z przedstawicielami państw karaibskich. Szef polskiej dyplomacji, chcąc powiedzieć dziennikarzom, że rozmawiał z politykami San Cristobal, przekręcił nazwę tego małego kraju i powiedział: "San Escobar", co natychmiast przerodziło się w serię internetowych żartów. Na Facebooku powstała strona państwa San Escobar, na Twitterze można przeczytać wpisy sanescobariańskiej administracji i ambasady San Escobar w Polsce.