Minister sprawiedliwości – prokurator generalny Zbigniew Ziobro złożył do TK wniosek, w którym domaga się uznania, że uchwała Sejmu z listopada 2010 r. w sprawie wyboru na trzech sędziów TK narusza konstytucję. Eksperci podają w wątpliwość zasadność tego wniosku. I ostrzegają: gdyby trybunał przychylił się do tez w nim stawianych, mielibyśmy do czynienia z niewyobrażalnym wręcz chaosem prawnym. A biorąc pod uwagę skład, jaki został wyznaczony do rozpatrzenia wniosku, ich obawy mogą się potwierdzić. Nad sprawą mają się bowiem pochylić Julia Przyłębska, Mariusz Muszyński oraz Michał Warciński. W składzie znaleźli się więc jedynie ci sędziowie, którzy zostali wybrani do TK głosami PiS.
Chybione argumenty
Jak można przeczytać w uzasadnieniu wniosku, sejmowa uchwała z 2010 r. miałaby naruszać konstytucję z tego powodu, że dokonano nią wyboru jednocześnie trzech sędziów trybunału. Tymczasem, jak wskazuje Ziobro, art. 194 ust. 1 konstytucji jasno stanowi, że sędziowie TK są wybierani przez Sejm w sposób indywidualny. Eksperci są jednak zgodni, że tezy stawiane przez prokuratora generalnego nie wytrzymują krytyki.
komentuje prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku.
Podobnie uważa Krajowa Rada Sądownictwa, która w wydanym w piątek stanowisku również wskazuje, że przeprowadzone w 2010 r. przez Sejm głosowania miały charakter indywidualny. „Fakt indywidualnego wyboru sędziów TK dokonanego 26 listopada 2010 r. potwierdzają również wyniki tych głosowań, w których wzięło udział 380 posłów (...)” – zauważa rada. I wskazuje, że za wyborem Krystyny Pawłowicz głosowało 140 posłów, za wyborem Stanisława Rymara – 203 posłów, za wyborem Piotra Tulei – 348 posłów, za wyborem Andrzeja Wróbla – 40 posłów, a za wyborem Marka Zubika – 200 posłów.
kwituje prof. Łętowska.
Dopiero potem Sejm podjął uchwałę, w której potwierdził wybór wszystkich trzech sędziów TK.
Opłakane skutki
Eksperci zwracają uwagę na trudne do przewidzenia negatywne skutki, jakie mogłoby wywołać orzeczenie trybunału przyznające rację Ziobrze.
ocenia dr Tomasz Zalasiński, konstytucjonalista, radca prawny z kancelarii DZP. Wówczas bowiem należałoby przyjąć, iż w wydawaniu wyroków przez TK brały udział osoby, które nie były sędziami.
Że taki właśnie cel chce osiągnąć Zbigniew Ziobro, może świadczyć fragment uzasadnienia wniosku, w którym jest mowa o tym, że „orzeczenia wydane przez takie składy (a więc z udziałem Rymara, Zubika lub Tulei – red.) mogą być uznane za wadliwe, a takie nie powinny funkcjonować w polskim porządku prawnym”.
Co więcej, w dłuższej perspektywie czasowej może nie chodzić tylko o orzecznictwo z ostatnich siedmiu lat. Zakwestionowany przez Zbigniewa Ziobrę tryb wyboru sędziów TK był bowiem stosowany nie tylko w 2010 r., ale zawsze wtedy, gdy trzeba było obsadzić więcej niż jedno miejsce w trybunale.
Idąc tokiem rozumowania prokuratora generalnego, należałoby oprotestować wszystkie wybory sędziów dokonywane w latach 1997, 2001 i 2006. Wówczas Sejm również wybierał do trybunału więcej niż jedną osobę. zauważa prof. Łętowska.
Gdyby jednak TK przychylił się do wniosku prokuratora generalnego, a ten na tej podstawie zaczął kwestionować status wszystkich sędziów TK, którzy zostali wybrani w zakwestionowany sposób, to konsekwencje tego dla porządku prawnego mogłyby być naprawdę opłakane.
– podkreśla dr Zalasiński.
Zakwestionowanie dotychczasowego orzecznictwa TK odbiłoby się negatywnie m.in. na sądach. A to dlatego, że lwia część wyroków trybunału zapadała na skutek skarg złożonych przez obywateli. I takie wyroki, w których stwierdzono niekonstytucyjność określonych norm, były później podstawą do wznawiania postępowań przed sądami powszechnymi. Także sądy powszechne co roku zadają trybunałowi dziesiątki pytań prawnych. I po otrzymaniu odpowiedzi orzekają zgodnie z wyrokami TK.
Obawy studzi dr hab. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. tłumaczy ekspert.