Dziennik Gazeta Prawana logo

Komisja śledcza ds. Amber Gold. Suski pyta, kto latał liniami Jet Air. Świadek: Pan Jarosław Kaczyński

24 maja 2017, 19:49
Ten tekst przeczytasz w 10 minut
Posiedzenie komisji śledczej
Posiedzenie komisji śledczej/PAP
Dla mnie Amber Gold był inwestorem, który uchroni nas przed upadłością; sądziłem, że środki przelewane przez tę spółkę pochodzą z wypracowanych przez nią zysków - mówił b. właściciel OLT Jet Air Poland Krzysztof Wicherek w środę przed komisją śledczą.

W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.

mówił Wicherek podczas przesłuchania.

Jak zapewniał nie miał on świadomości, że pieniądze przekazywane przez Amber Gold do Jet Air pochodzą z depozytów klientów. mówił.

Świadek zeznał, że pierwszy kontakt z szefem Amber Gold Marcinem P. miał w czerwcu 2011 r. mówił. Dodał, że mail trafił na ogólną skrzynkę mailową Jet Air. dodał.

Joanna Kopcińska (PiS) dopytywała, czy szef Amber Gold wyjaśniał Wicherkowi dlaczego zainteresował się jego liniami. odpowiedział świadek.

W trakcie przesłuchania Wicherek zaznaczył, że nim podjął współpracę z Marcinem P., "zweryfikował jego osobę", m.in. w internecie. Jak mówił, przedstawiciele Jet Air zdawali sobie sprawę, że był on wcześniej karany. "Wiedziałem, że miał kłopoty z prawem karnym" - przyznał świadek.

Jak tłumaczył przed wyjazdem do Gdańska na spotkanie z P. "byli bardzo sceptyczni". mówił Wicherek.

W latach 2002-2004 firma Multikasa, której Marcin P. był współwłaścicielem, przyjmowała od klientów opłaty m.in. za prąd, gaz czy telefon. Po dwóch latach działalności pieniądze przestały jednak trafiać na konta elektrowni, gazowni itd. W październiku 2008 r. Sąd Rejonowy w Malborku skazał Marcina P. za przywłaszczenie 174 tys. zł na rok i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Karę warunkowo zawieszono na dwa lata pod warunkiem, że Marcin P. (solidarnie wraz z innymi współoskarżonymi) odda pieniądze około 500 klientom Multikasy.

Wicherek powiedział, że po uzyskaniu informacji o tym, że Amber Gold zajmuje się w inwestowanie w kruszce szlachetne, sprawdził, jak kształtowały się ceny tych kruszców w ostatnich 2-3 latach. mówił.

mówił.

Wicherek powiedział też, że podczas pierwszego spotkania z Marcinem P., które odbyło się w Gdańsku, szef Amber Gold poinformował o tym, że jego firma została wpisana na listę ostrzeżeń przez Komisję Nadzoru Finansowego. zaznaczył.

pytała Joanna Kopcińska (PiS).odpowiedział świadek. Zaznaczył, że spotkanie nie zakończyło się jednak podpisaniem jakiejkolwiek umowy, ale uściskiem ręki. "To było oczywiście bardzo nietypowym, w mojej ocenie, postępowaniem, czy działaniem ze strony Marcina P." - stwierdził Wicherek.

Jak dodał, pierwszy przelew z Amber Gold trafił do Jet Air już następnego dnia po tym spotkaniu. Ocenił, że był to pierwszy sygnał, że "nie mamy do czynienia z fantasmagorią, z jakąś historią nie z tej ziemi". "To był dowód dla nas, że propozycja, która została nam złożona, została złożona na serio" - powiedział.

W trakcie przesłuchania Wicherek podkreślał również, że Marcin P. nie był pierwszym potencjalnym inwestorem, który interesował się firmą Jet Air. "My byliśmy w sytuacji takiej, w której uratowanie firmy wymagało paru milionów złotych i pan Marcin P. nie był pierwszym potencjalnym inwestorem, który nami się interesował" - powiedział.

Chodzi o Mariusa Olecha, gdańskiego przedsiębiorcę, z którym Wicherek został zapoznany w 2011 r. i został mu on przedstawiony jako "ewentualny, potencjalny inwestor, który w tym czasie mógł uratować Jet Air".

Świadek relacjonował, że odbył parę spotkań z Olechem, których tematem były kłopoty Jet Air, koncepcje wyjścia z tej sytuacji. Jak powiedział Wicherek, rozmowy "zakończyły się uprzejmym powiedzeniem nam nie" (przez Olecha-PAP).

Marek Suski z PiS zwrócił uwagę, że niedługo po zakończeniu rozmów z Olechem, przyszedł mail od Marcina P., "w którym on zaproponował możliwość zaangażowania" w Jet Air. Suski pytał świadka, czy nie zaskoczyło go, że nagle "pojawia się jakiś tajemniczy inwestor". "Oczywiście, że zaskoczyło, do dzisiaj mnie zaskakuje, tak nawiasem mówiąc" - odparł Wicherek.

pytał poseł PiS. odpowiedział Wicherek.

stwierdził Suski.

ocenił polityk PiS.

Odpowiadając na kolejne pytanie Suskiego, Wicherek powiedział, że według jego oceny, w pierwszym okresie po przejęciu Jet Air, nigdy nie miał wrażenia, że decyzje Marcina P. "zależą od kogoś innego".- powiedział Wicherek.

Członkowie komisji pytali też świadka o kwestię jego pojawiania się w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego i "opowiadania bajek" urzędnikom tego Urzędu. "Czy pan sprzedawał bajkę pracownikom ULC" - pytał Jarosław Krajewski (PiS).

Na początku kwietnia b. naczelnik z ULC Grzegorz Gaweł mówił komisji m.in., że Wicherek - ówczesny prezes Jet Air - pojawiał się od czasu do czasu w Urzędzie i "sprzedawał bajkę". "Z tego co pamiętam, była taka bajka, że biegły rewident w połowie badania ich zostawił i teraz muszą szukać od nowa i dlatego to wszystko się opóźnia. Dla mnie coś takiego kwalifikowało do tego, aby się sprawą zająć na poważnie; skłaniałem się do tego, aby koncesję zawiesić" - mówił.

powiedział Wicherek.

Jak tłumaczył Jet Air w tym okresie miał wiele nieszczęśliwych, losowych sytuacji, które "można by uznać za nieprawdopodobne". mówił. Świadek dodał, że w ULC pojawiał się na ogół wtedy, kiedy Jet Air był "wzywany do uzupełnienia dokumentów lub do wyjaśnienia czegoś".

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała o wątek polis ubezpieczeniowych, gdyż wcześniej świadkowie z ULC zeznawali, że był problem z ich wyegzekwowaniem od przewoźnika.podkreślił Wicherek.

Zaznaczał jednak, że są sytuacje kiedy samolot nie jest ubezpieczony. - wyjaśnił.

Szefowa komisji poruszyła też wątek potencjalnego przejęcia linii lotniczych LOT przez OLT Express. Przytoczyła tu m.in. jeden z sms-ów do Marcina P. ze stycznia 2012 r. "(...) pisał pan, że po zakupie Yes'a, że na zająca będzie zakupiony LOT" - odczytała treść sms-a. pytała Wassermann. odpowiedział świadek.

dopytywała. mówił Wicherek.

Jak podkreślił, nigdy nie rozważał z Marcinem P. zakupu LOT-u a także żadni prezesi tej firmy w takich rozmowach nie uczestniczyli.

W trakcie przesłuchania przytoczono też opinię b. dyrektora zarządzającego OLT Express Jarosława Frankowskiego, który mówił, m.in. że lataniem samolotami Jet Air jest niebezpieczne.

mówił Wicherek dodając, że z Jet Air przez wiele lat współpracował też LOT. Poseł Suski dopytywał, o którego z kandydatów chodzi. stwierdził Suski.odparł Wicherek.

dopytywał Krzysztof Brejza(PO). odpowiedział świadek.

Świadek: "Ale sztab jednego z kand.na prezydenta w 2010r. wynajął ✈️ mojej linii!"
M.Suski: "A który to kandydat?"
Odp.:"JK"
😂😂😂#AmberGold pic.twitter.com/7XDAUGSlQz

Krzysztof Brejza (@KrzysztofBrejza) 24 maja 2017
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj