Po przemówieniu Donalda Trumpa wygłoszonym na pl. Krasińskich Agata Duda najpierw podała rękę Melanii Trump, pomijając tym samym wyciągniętą w jej kierunku dłoń prezydenta USA. Dopiero potem uścisnęła dłoń Donalda Trumpa, o czym informowały zarówno krajowe, jak i zagraniczne media. Jej zachowanie nie umknęło uwadze także internautów, także dlatego, że mina prezydenta USA była nietęga. WIĘCEJ >>>
ocenia dr Janusz Sibora, autor książki "Protokół dyplomatyczny. II RP". Jak podkreśla, protokołu było niewiele, bo i wizyta prezydenta USA z małżonką w Polsce nie miała charakteru oficjalnego. – – uściśla.
A w takich sytuacjach, jak podkreśla, formy protokolarne zastępowane są przez formy etykietalne – zgodnie z nimi Pierwsze Damy żegnają się i witają pierwsze. – ocenia.
Zauważa przy tym, że gdyby Agata Duda zachowała się inaczej, to niewykluczone, że to jej dłoń zawisłaby w powietrzu; czytaj: jej godność byłaby urażona.- mówi i dodaje ostro: -
Najlepiej byłoby, gdyby wymiana uścisków prezydentów Polski i USA oraz Pierwszych Dam nastąpiła w tym samym czasie. Co, jeśli jest to niemożliwe? Bo np. dyrektor protokołu dyplomatycznego nie zadbał o odpowiednią przestrzeń? Tu nie ma recepty, nie ma podręcznika, który odpowiadałby na to pytanie.
To wpadka jednak była?
Dr Janusz Sibora bardziej niż na uścisku dłoni, skupia się na innej sytuacji, do której doszło także na pl. Krasińskim.
– kwituje.