Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządów cięcie i gięcie. "To będzie cios wymierzony w lokomotywy wyborcze"

4 października 2017, 08:32
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Głosowanie
Głosowanie /Shutterstock
Rządzący po cichu kalkulują, które zmiany w ordynacji spowodują, że to właśnie formacja Jarosława Kaczyńskiego uzyska w przyszłorocznych wyborach lokalnych najkorzystniejsze rezultaty.

Prace nad nowelizacją kodeksu wyborczego, w związku z przyszłorocznymi wyborami samorządowymi, owiane są w partii tajemnicą. W rozmowach z nami posłowie tego ugrupowania konsekwentnie ucinają temat. – – mówi poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk.

Dodaje, że kierunek zmian określił kilka miesięcy temu prezes partii Jarosław Kaczyński. Mówił m.in. o kamerach internetowych w lokalach wyborczych, przezroczystych urnach (w rzeczywistości już obowiązują), dwóch osobnych komisjach do wydawania kart i zliczania głosów oraz zasadzie dwukadencyjności. Ale od tamtego czasu sytuacja uległa zmianie – PiS np. na razie wycofał się z limitowania kadencji z mocą wsteczną w związku z oporem ze strony prezydenta Andrzeja Dudy.

Dziś politycy PiS w nieoficjalnych rozmowach powtarzają, że "wszystkie opcje wchodzą w grę". Z naszych informacji wynika, że partia sonduje, które rozwiązania związane z nową ordynacją będą najkorzystniejsze nie tylko z punktu widzenia procesu wyborczego, lecz także dla partii jako takiej.

Większościowa czy proporcjonalna

Nasze źródła twierdzą, że z całej gamy pomysłów wyciekających z PiS najpewniejsza wydaje się likwidacja ordynacji większościowej w gminach i wprowadzenie (a raczej powrót) ordynacji proporcjonalnej. Przypomnijmy: kiedyś o tym, według jakiego systemu głosują mieszkańcy danej gminy, decydowała jej liczebność. W gminach powyżej 20 tys. mieszkańców obowiązywała ordynacja proporcjonalna (podobnie jak w powiatach i województwach), a w pozostałych – większościowa. Przy okazji wyborów lokalnych w 2014 r. zasady zmieniono – ordynację większościową wprowadzono we wszystkich gminach, niezależnie od liczby mieszkańców, a zasadę proporcjonalności utrzymano w miastach na prawach powiatu. Czyli o systemie wyborczym zaczął decydować status jednostki, a nie jej liczebność. PiS być może będzie chciał teraz wrócić do systemu proporcjonalnego w gminach powyżej 20 tys. mieszkańców.

Dlaczego? Opozycja ma swoją teorię na ten temat. – – mówi Jan Grabiec, poseł PO.

Socjolog polityki Jarosław Flis uważa, że zmiana ta podyktowana jest bardziej względami ideowymi niż praktycznymi. – twierdzi ekspert. Poza tym likwidacja JOW-ów może skonfliktować PiS z Kukiz’15 i wzbudzić protesty szefów gmin.

Ograniczenie opcji kandydowania

Kolejny – zdaniem naszych informatorów – dość pewny na tę chwilę pomysł to zakaz kandydowania do dwóch szczebli samorządu naraz. Chodzi o to, by nie zgłaszać się np. jako kandydat na burmistrza gminy i jednocześnie radnego powiatu czy sejmiku. To będzie cios wymierzony w lokomotywy wyborcze. Przykładowo: w ostatnich wyborach samorządowych prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz zorganizował komitet, który zdobył dwa mandaty w lubuskim sejmiku. Jeden z nich uzyskał on sam, ale w związku z jego reelekcją na prezydenta miasta, wybrał dotychczasową funkcję. Zdaniem niektórych osób ograniczenie opcji kandydowania mogłoby dotyczyć nawet startowania na różne funkcje w obrębie jednego samorządu (czyli np. na szefa gminy i jednocześnie radnego). Problem w tym, że PiS w ten sposób kręciłby także bicz na własne szeregi, bo musi się liczyć z tym, że wielu miejscowości nie uda mu się wyrwać z rąk Platformy i silnych lokalnych komitetów. A wtedy jego ludzie nie dostaną się nawet do rad.

W ostatnim czasie pojawiły się też pogłoski o możliwych roszadach personalnych w Państwowej Komisji Wyborczej. W grę wchodzi wymiana całego 9-osobowego składu sędziowskiego i ponad 50 komisarzy wyborczych (to przedstawiciele sądów okręgowych, apelacyjnych, administracyjnych czy Sądu Najwyższego). Są to pełnomocnicy PKW wyznaczeni na obszar stanowiący część jednego województwa. To oni, wspólnie z samorządami, powołują terytorialne komisje wyborcze, a do tego m.in. nadzorują przestrzeganie prawa wyborczego, rozpatrują skargi na działalność komisji wyborczych czy podają zbiorcze wyniki wyborów.

PKW potwierdza, że takie zmiany teoretycznie są możliwe. – – informuje nas biuro prasowe PKW.

Nasze źródła twierdzą, że na razie mniejszą szansę na wdrożenie mają pomysły typu: zakaz startowania dla niepartyjnych komitetów czy limitowanie kadencji (to drugie PiS może chcieć odłożyć na później). Ponoć wciąż nierozstrzygnięta jest kwestia jednej tury wyborów na prezydentów miast. Z jednej strony przy rozdrobnionych głosach byłby to wytrych do przejęcia władzy w dużych miastach przez PiS. Ale z drugiej – obniżyłoby to siłę mandatu zwycięzcy i wciąż nie daje partii rządzącej gwarancji wygranej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj