Tygodnik "Newsweek" w poniedziałkowym artykule "Eurooszuści z PiS", napisał że Prawo i Sprawiedliwość mogło nielegalnie sfinansować konwencję PiS w czerwcu 2015 roku. Wśród przemawiających na konwencji znalazło się m.in kilku eurodeputowanych PiS-u. "Ustaliliśmy, że (...) wystąpienia europosłów to gra pozorów, podkładka, dzięki której politycy PiS mogą sięgnąć do unijnej kasy (...) wystarczy ściągnąć po deputowanych i można urządzić imprezę za unijne pieniądze" - napisał "Newsweek".
Karczewski, pytany w radiu Zet o te doniesienia, ocenił, że "tezy >Newsweeka< są nieprawdziwe". - - zapewnił.
Dodał, że nawet jeżeli "jakiś fragment" konwencji, został sfinansowany ze środków unijnych, to "na pewno nie była to część związana z PiS". - - przekonywał marszałek Senatu.
O sprawie pod koniec września pisał też portal wyborcza.pl. W rekcji na tą publikację, Platforma i Partia Razem złożyły do PKW wnioski o zbadanie sprawozdania finansowego Prawa i Sprawiedliwości.
Sławomir Nitras (PO) przekonywał na konferencji prasowej w Sejmie, że "pieniądze, które były przeznaczone na działalność merytoryczną partii, zostały wykorzystane na agitację wyborczą PiS-u". W jego ocenie, doszło do złamania przepisów ordynacji wyborczej. Z kolei we wniosku Partii Razem wskazano, że "europejska partia polityczna Sojusz Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, niezgodnie z unijnymi przepisami wsparła imprezę zorganizowaną przez Prawo i Sprawiedliwość".
Karczewski, pytany wtedy o te doniesienia zaprzeczył, jakoby PiS finansowało konwencję ze środków unijnych. - - zapewnił. Jego zdaniem, w tej sprawie prawo nie zostało złamane.
Przewodniczący PKW sędzia Wojciech Hermeliński powiedział w ubiegłym tygodniu, że po wnioskach skierowanych do Komisji, PKW zajęła się analizą finansowania konwencji PiS. - - poinformował Hermeliński.