Dziennik Gazeta Prawana logo

Złośliwości na komisji śledczej. Majewski zeznaje, a Suski: Proszę, pan Krzysztof SKOK Brejza. ZOBACZ WIDEO

25 października 2017, 17:26
Ten tekst przeczytasz w 9 minut
Michał Majewski przed komisją śledczą ds. Amber Gold
Michał Majewski przed komisją śledczą ds. Amber Gold/PAP
Michał Tusk znalazł się etycznie w bardzo trudnej sytuacji, będąc jeszcze dziennikarzem, doradzał Marcinowi P. w kwestiach lotniczych, proponował korzystne rozwiązania - mówił b. dziennikarz tygodnika "Wprost" Michał Majewski w środę przed komisją śledczą ds. Amber Gold.

Majewski powiedział, że pierwszym elementem historii Amber Gold, którym zajął się razem z Sylwestrem Latkowskim, była sprawa Michała Tuska.wyjaśnił Majewski.

Jak mówił, Michał Tusk znalazł się etycznie w bardzo trudnej sytuacji w związku ze swoją pracą na rzecz Marcina P. z kilku powodów.

powiedział Majewski.

Jak ocenił, kolejnym błędem Michała Tuska było posługiwanie się skrzynką mailową, gdzie używał nieprawdziwego nazwiska Józef Bąk.

powiedział Majewski.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała, dlaczego Michał Tusk najpierw odmówił podjęcia współpracy z Marcinem P.

- mówił Majewski.

Ocenił, że Michał Tusk popełnił jeszcze jeden bardzo poważny błąd. - Występował w pewnej chwili w kilku rolach, np. była taka sytuacja, że on już kiedy odszedł z "Gazety Wyborczej", przeprowadził wywiad z Frankowskim na łamach tej gazety. I to było dość zabawne, ponieważ on zadawał pytania w tym wywiadzie, odpowiadał na te pytania w imieniu Frankowskiego, i umieścił ten tekst w "Gazecie Wyborczej", który był podpisany nazwiskiem innego dziennikarza, więc on się kompletnie zaplątał w tej sytuacji etycznie - powiedział Majewski.

Zaznaczył, że miał wrażenie, że Michał Tusk zdawał sobie sprawę z tego, że to był "faul bardzo poważny".

Na posiedzeniu nie zabrakło też złośliwości, szczególnie między Markiem Suskim z PiS i Krzysztofem Brejzą z PO.

Majewski: może Marcin P. wymyślił ten biznes, ale ktoś musiał w to zainwestować

Po rozmowie z małżeństwem P. miałem przeświadczenie, że mamy do czynienia z figurantami; może Marcin P. wymyślił nawet ten biznes, ale ktoś musiał w to zainwestować i pewnie zrobił to ktoś z półświatka trójmiejskiego - mówił przed komisją śledczą b. dziennikarz "Wprost" Michał Majewski.

Zaznaczył, że Marcin P. mówił, że ma rodzinę w Niemczech i pomysł na biznes przywieziony był stamtąd. powiedział Majewski.

Majewski powiedział, że po rozmowie jego i Sylwestra Latkowskiego z Marcinem i Katarzyną P. 7 sierpnia 2012 r. miał takie przeświadczenie, że "mamy do czynienia z figurantami".

Jak mówił, "ludzie mają różne inspiracje i pomysły biznesowo lepsze lub gorsze, ale muszą być wyposażeni w pieniądze". Zaznaczał, że były informacje, że kiedy Marcin P. był zwalniany z aresztu w 2009 r. jego dochód roczny to było 500 zł, i że miał fatalną sytuację finansową. dodał.

Majewski stwierdził, że twórcy Amber Gold mówili, że wcześniej byli pośrednikami finansowymi dla dużych banków i tam zarobili duże pieniądze. wskazał. Dopytywany o informacje co do genezy Amber Gold, odpowiedział, że "najczęściej pojawiająca się teza była taka, że ktoś ze światka przestępczości, czy z takiej szemranej strefy trójmiejskiego biznesu, postanowił po prostu zainwestować w to przedsięwzięcie i to przedsięwzięcie wypaliło, okazało się sukcesem". powiedział Majewski/

Majewski: informator mówił o spotkaniu Marcina P. i Mariusa Olecha z 2010 r.

Przesłuchiwany wcześniej w środę przez komisję inny b. dziennikarz "Wprost" Sylwester Latkowski powiedział, że wraz z Majewskim otrzymali notatkę ABW, gdzie zwrócili uwagę na jeden fragment dotyczący powstania linii lotniczych OLT Express, że w domu Mariusa Olecha miało dojść do spotkania "chyba z panem Wicherkiem (ówczesny właściciel linii lotniczych Jet Air Krzysztof Wicherek) i Marcinem P.".

Majewski mówił, że wraz z Latkowskim na samym początku 2013 r. spotkali się z osobą, która była blisko związana z Olechem. I - jak mówił - ten człowiek powiedział im o spotkaniu w 2010 r., do którego doszło w domu Olecha, na którym był Marcin P.

Jak zaznaczył, w notatce ABW jest mowa w kontekście takiego spotkania o 2011 r., ale według niego, ich rozmówca mówił o 2010 r. powiedział Majewski.

Dodał, że ich rozmówca "powiązał tę rzecz z jeszcze jedną informacją, że tego samego dnia do biura Olecha miał przybyć Jan P. ps. Tygrys i miał mieć jakąś teczkę i ten informator interpretował to w ten sposób, że to jego zdaniem musiały być po prostu pieniądze.

Jak mówił, ich informator wskazywał na bardzo zażyłe związki między Olechem a "Tygrysem", mówił np. o imprezach w domu Olecha, w których uczestniczył "Tygrys". Jak zaznaczył, nie napisali o wiadomościach tego informatora w swym tekście, bo - jak zaznaczył - była to jednoźródłowa informacja, której nie mogli potwierdzić w drugim źródle, więc narażaliby się na "trudną sytuację procesową".

Zapytany, czy według niego informacje od tego informatora są wiarygodne, Majewski odpowiedział, że wydaje mu się, że tak, bo to była osoba bardzo blisko związana z Olechem i on "dość precyzyjnie opowiadał o innych historiach, i kiedy nie wiedział, to nie wiedział".

Pytany, czy zna inne historie dotyczące relacji Mariusa Olecha i Marcina P., Majewski odpowiedział, że jest to notatka ABW, którą poznał w 2012 r. "I to była taka druga informacja łącząca te dwie postacie" - dodał.

Również on mówił, że wraz z Latkowskim 16 sierpnia 2012 r. uzyskali dostęp do planu śledztwa ABW, gdzie było wskazanie na spotkanie Marcina P. w domu Olecha w obecności Wicherka. Szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) spytała, czy wgląd do planu śledztwa mieli w Gdańsku czy w Warszawie. odpowiedział Majewski.

Pytany o relacje Jana P. ps. "Tygrys" z Marcinem P. Majewski powiedział, że prowadząc wraz z Latkowskim w 2012 r. rozmowy w Gdańsku, trzymali się tezy, że Marcin P. i Katarzyna P. "to są jednak figuranci i ludzie wydelegowani do jakiegoś zadania, których ktoś zaopatrzył w pieniądze". dodał.

Jak mówił, dla niego "Tygrys" jest tajemniczą postacią. Majewski powiedział, że z informacji, które uzyskiwali od oficerów służb i prokuratorów, wynikało, że to jest "człowiek z takiego półświatka, który przekształcił się w inwestora w ostatnich latach, stał się człowiekiem, który już nie zajmuje się jakimiś dziwnymi historiami, którymi zajmował się w latach 80. i 90.". powiedział Majewski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj